Hiphopowiec broni Pei: Na koncertach nie można nas obrażać

Nie cichną echa po nagłośnieniu przez serwis Alert24 skandalicznego zachowania Pei podczas koncertu w Zielonej Górze. Hiphopowiec nakłaniał publiczność do "zajęcia się" chłopakiem, który go obraził. "Jeśli Rychu poniesie z tego powodu jakiekolwiek konsekwencje prawne damy dowód temu że wolność słowa w tym kraju to nic nie warty slogan..." - napisał w specjalnym oświadczeniu Kaczor z Killaz Group.
Peja przegiął, ale mógł poczuć się urażony. Opinie hiphopowców

O oświadczeniu, które pojawiło się na stronie poznanskirap.com poinformował nas Alertowicz Smirnoff. Pisze: "Jeśli doprowadzimy do sytuacji w której tzw. fani będą mogli na naszych koncertach bezkarnie nas obrażać, to za chwile granie koncertów dla prawdziwych fanów stanie się zupełnym bezsensem. Jeśli ten chłopak na koncercie Pei miał odwagę pokazywać środkowy palec podczas występu, to powinien również mieć odwagę ponieść tego konsekwencje. Cały szum wokół tej sytuacji jest dla mnie zupełnie niezrozumiały, "poszkodowany" jest sam sobie winny i myślę że środowisko hiphopowe zgodzi się z tym, że obecność takich ludzi na koncertach jest niepotrzebna i to tego typu zachowania prowokują agresje - zarówno ze strony występującego artysty jak i jego fanów, którzy przyszli się bawić przy jego muzyce. Jeśli Rychu poniesie z tego powodu jakiekolwiek konsekwencje prawne damy dowód temu że wolność słowa w tym kraju to nic nie warty slogan... - pisze Kaczor. Zgadzasz się z nim? Dyskutuj na naszym alertowym forum

W minioną sobotę Peja na koncercie w Zielonej Górze zirytował się, kiedy jeden ze słuchaczy na koncercie pokazał mu środkowy palec. Najpierw go wyzwał, a potem zaczął nawoływać innych widzów do tego, żeby się "zajęli frajerem". Doszło do przepychanki. Czytaj więcej

Kliknij w zdjęcie, żeby zobaczyć wideo:

Kliknij, by obejrzeć film

Dziś sprawą zajęła się prokuratura. Zgłoszenie o przestępstwie złożył ojciec poszkodowanego 15-latka.



Więcej o: