Podróż z Kołobrzegu do Krakowa jak ze złego snu

Ścisk, tłok, zaduch - tak można opisać wczorajszą podróż z Kołobrzegu do Krakowa. Podróżni przez cały czas narzekali na brak miejsc i niewygodę. - Dlaczego nie doczepiono dodatkowych wagonów? - pytali. Rzeczniczka Intercity odpowiada: - To zależy od wielu czynników...
Pociąg Tanich Linii Kolejowych z Kołobrzegu do Krakowa jedzie aż 15 godzin. Wczorajsza podróż TLK z pewnością nie należała do komfortowych. Już na trzy dni przed odjazdem wszystkie miejscówki zostały wykupione.

Jak relacjonowali pasażerowie, jeszcze do Gdyni "dało się" jechać. Był tłok, ale nikogo to nie dziwiło. Problemy zaczęły się dopiero w Gdańsku. Wtedy w pociągu zrobił się wielki ścisk. - O przejściu między jednym wagonem a drugim nie było mowy. Wszędzie na podłodze siedzieli podróżni - relacjonuje jedna z pasażerek.

Konduktorzy tylko wzruszali ramionami

- Na kolejnej stacji Tczew, pasażerowie zamykali drzwi przed nosem wsiadających. Nikt nie chciał tracić cennego miejsca przy samych drzwiach - relacjonuje Alertowiczka.

O wejściu do toalety można było pomarzyć. W prawie każdej było pełno toreb i walizek. Ci, którzy do połowy trasy jeszcze siedzieli na podłodze, musieli wstać, bo już nie było miejsca. Wśród osób stojących były małe dzieci, kobiety w ciąży i starsi ludzie. - Niektórzy pasażerowie bez skrępowania wyciągali papierosy i palili, gdzie się dało. Nie interesowało ich, czy obok stoi kobieta w ciąży. Konduktorzy nie reagowali, bo ich po prostu nie było - oburza się czytelniczka.

W Malborku do pociągu próbowali wejść rowerzyści, jednak zmuszeni byli zostać, bo wagon dla rowerów był już cały zapchany. - Dlaczego nie można było doczepić dodatkowych wagonów? - pytali pasażerowie. Konduktorzy bezradni, wzruszali tylko ramionami. Do samej Warszawy pociąg spóźnił się aż godzinę, a miał jeszcze jechać sześć godzin do Krakowa. Twoja podróż pociągiem była jak z koszmarnego snu? Opisz ją nam na alertowym forum

Kiedy można doczepić dodatkowe wagony?

Zapytaliśmy o to Adriannę Chibowską, z biura prasowego PKP Intercity. - O tym, kiedy można doczepić dodatkowe wagony decyduje wiele czynników. Po pierwsze, musimy sprawdzić, czy jest to możliwe technicznie. Czasami jest tak, że w danej chwili nie posiadamy dodatkowego wagonu. Zdarzają się także wypadki losowe. Po drugie, niektóre pociągi mają ograniczenia. Jeśli maksymalna ilość wagonów to np. 11, my nie możemy doczepić dodatkowego. Wynika to z tego, że na niektórych peronach nie wjechałoby więcej wagonów, bo są po prostu za krótkie. O tym, jak wielki skład może wjechać na określony peron decyduje PKP. To właśnie PKP odpowiada za całą infrastrukturę kolejową, w tym za wygląd peronów - wyjaśniła nam rzeczniczka.

Nowe ograniczenia

Chibowska także przestrzegła: - Niestety, od nowego rozkładu jazdy tj. od grudnia tego roku, wchodzą nowe przepisy. Ministerstwo Infrastruktury wraz z PKP wydaje ograniczenie, które będzie dotyczyć ilości wagonów w pociągach. Najprawdopodobniej od grudnia żaden pociąg nie będzie mógł przekroczyć liczby 12 wagonów. Jako Intercity bardzo ubolewamy nad tym. Wiemy, że to może bardzo utrudnić podróżowanie. W tej chwili myślimy, jak poradzić sobie z tym problemem.

Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe nic o ograniczeniu nie wie. - Najprawdopodobniej chodzi o problemy związane z peronami z Poznaniu. Są one, za krótkie, stąd plany ograniczenia pociągów do 12 wagonów. Jednak na razie przepisy nie weszły w życie, więc się tym nie przejmujemy - wyjaśnił rzecznik.

Adrianna Chibowska na koniec dodała, że każdy pasażer ma prawo do skargi i reklamacji. - Jeśli ktoś jest niezadowolony z warunków podróży, może zawsze złożyć do nas reklamację. Jako PKP Intercity, staramy się rozpatrzyć, każdy wniosek jaki do nas wpływa - wyjaśniła rzeczniczka.

Więcej o: