Ostre starcie ochrony z klientami aquaparku

W oblężoną twierdzę zamienił się we wtorek wieczorem wrocławski basen przy ul. Borowskiej. Ochrona zamknęła w środku klientów i sama wdała się w bójkę z grupką wyrostków. Policja przyjechała dopiero po godzinie
Klienci aquaparku opuścili obiekt dopiero, gdy jeden z napastników chwycił ochroniarza i rzucił nim w drzwi wejściowe. Blokada puściła i wszyscy zaczęli uciekać. Dopiero na zewnątrz mogli odetchnąć, bo w wejściu pracownik basenu rozpylił gaz pieprzowy. Duszący się ludzie dzwonili na policję, ale patrol przyjechał, gdy było już po wszystkim.

Według świadków komisariat na Krzykach otrzymał wezwanie do aquaparku tuż po godz. 21. Jeden z klientów najpierw zaczepiał ratowniczkę, potem groził pobiciem ratownikowi, który poprosił, by mężczyzna nie przeszkadzał ratowniczce w pracy. - Młody agresywny człowiek zapytał naszego pracownika, o której godzinie kończy pracę. Po czym oznajmił, że będzie na niego czekał z kolegami przed wejściem - mówi Krzysztof Kiniorski, dyrektor Wrocławskiego Parku Wodnego.

Mężczyzna znany był już obsłudze basenu, bo dwa dni wcześniej też zrobił burdę i próbował w samych kąpielówkach uciec przez damską szatnię. Pracownicy wezwali do niego policję, ale ta po chwili go wypuściła.

We wtorek niesfornemu klientowi towarzyszyło jeszcze trzech kolegów. Razem ruszyli do wyjścia. Na parkingu czekało już na nich pięciu osiłków. Ochrona zdecydowała się zamknąć drzwi. W środku uwięzionych zostało kilkudziesięciu klientów. - Na nic się zdały gromkie groźby zdenerwowanych ojców, czy płaczliwe krzyki matek: "Ja mam dziecko w domu, proszę mnie natychmiast wypuścić!" - napisał na Alert24 jeden ze świadków Krzysiek z Wrocławia. - Oliwy do ognia dolewał fakt, że pan z obsługi parku zachowywał się bardzo arogancko. Zamiast udzielić wyjaśnień i uspokoić ludzi, powtarzał tylko, że nikt nie wyjdzie.

W holu było tylko trzech ochroniarzy. Dodatkowo jeden z nich, czarnoskóry, musiał się wycofać, po tym jak napastnicy zaczęli mu grozić i wyzywać od Piętaszków. Na miejsce wysłany został dwuosobowy patrol interwencyjny firmy Delta Security. Ochroniarze próbowali uspokoić agresywną grupę, ale ta ruszyła na nich z pięściami. Jeden z ochroniarzy został pobity własną pałką. Stał w wejściu zakrwawiony, z rozciętym łukiem brwiowym. Ratownik medyczny z basenu próbował udzielić mu pomocy, ale też został pobity. Wtedy rozpylił gaz.

- Użył go przeciwko napastnikom - zapewnia Kiniorski. Co innego twierdzi jeden z klientów. Krzysiek z Wrocławia na Alert 24 napisał: - Rozpętało się piekło. Część ludzi uciekła na dwór, a w tym czasie ochrona próbowała zatrzymać kogo się dało, psikając gazem w przejściu. Na zewnątrz widać było auta ruszające z piskiem, ludzi krzyczących o pozwach do sądu i wygrażających obsłudze parku. Były też grupki wokół osób kaszlących i krztuszących się od gazu.

Dyrektor aquaparku: - To był gaz pieprzowy, na który nie trzeba mieć pozwolenia. Klienci nawdychali się go podczas ucieczki. Ale to substancja krótko działająca - tłumaczy Kiniorski. - Popełniliśmy błąd, że ich nie poinformowaliśmy, z jakiego powodu zamknęliśmy drzwi. A zrobiliśmy to dla ich bezpieczeństwa, widząc przed wejściem agresywną grupę, która ewidentnie szukała zwady. Po raz pierwszy mieliśmy jednak do czynienia z taką sytuacją. Teraz zmienimy nasze przepisy bezpieczeństwa.

Napastników spacyfikowała dopiero trzecia grupa ochroniarzy, wezwana na miejsce około godz. 22. Zatrzymała trzy najbardziej agresywne osoby i dopiero wtedy zjawiła się policja. Patrol przyjechał, jak twierdzą świadkowie, po godzinie od pierwszego wezwania. Rzecznik policji Paweł Petrykowski twierdzi, że po 20 minutach. - Wezwanie otrzymaliśmy około godz. 21.40. Patrol wyruszył, jak tylko skończył inną interwencję. Przez najbliższe dni będziemy przesłuchiwać świadków i zatrzymane osoby. Dowiemy się, dlaczego obsługa basenu zamknęła drzwi. Nie powinna tego robić.

Komentuje Magda Nogaj: Ochroniarska amatorszczyzna

Ochrona aquaparku zachowała się nieprofesjonalnie. Zamiast poinformować ludzi, dlaczego drzwi są zamknięte i przeprowadzić ich spokojnie do innych wyjść, wdała się w bójkę. Tym samym wprowadziła kompletny chaos.

Wrocławski aquapark nie ma innego wyjścia, jak przeszkolić ochroniarzy albo ich wymienić na zawodowców. Nie można wykluczyć podobnej burdy w przyszłości. Niewyżyci chłopcy z miasta, nawet gdyby mieli wypisane na czole "Jestem niebezpiecznym kretynem", mają prawo przyjść na basen. To przed ich agresją i nieprofesjonalnymi ochroniarzami aquapark ma obowiązek chronić spokojnych obywateli Wrocławia, którzy przychodzą tu dla relaksu.

Komentuje Maria Kusz



Byłeś świadkiem zdarzenia? Masz zdjęcia, film? Prześlij je na Alert24, 605 24 24 24, alert24@gazeta.pl

Śledź nas na bieżąco w sieci. Zobacz nasze konto na Facebooku

Wybuch w Lahaur, zginęło około 30 ludzi. Kliknij na zdjęcie, aby dowiedzieć się więcej: Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o: