Awaria Google czy atak hakerów? "Zawinił pracownik"

W sobotnie popołudnie interneuci korzystający z wyszukiwarki Google mogli się zdziwić - każda ze stron, które znajdowali, była zablokowana, bo "może być zagrożeniem dla komputera". - To pewnie atak hakerów - spekulowali. - Co się stało? To był zwykły, ludzki błąd - odpowiada Google.
Awaria usługi Google na dwie godziny utrudniła ruch w sieci. Poprzez najpopularniejszą wyszukiwarkę nie można było wejść normalnie na żaden wyszukany wynik. Za każdym razem Google wyrzucało komunikat o treści "Ta witryna może wyrządzić szkody na Twoim komputerze." - napisał "Kasper" na Alert24.

Jedynym sposobem ominięcia problemu było ręczne wykasowanie podkreślonego na czerwono fragmentu adresu lub wpisanie bezpośredniego adresu. Czyżby to największa awaria Google od kilku lat?

Potwierdzają to dziesiątki alertowiczów, którzy nie mogli korzystać z wyszukiwarki. Joanna spekulowała, że może to atak hakerów. Jędrek jest tego pewien: - Wszechmogące Google zostało zhakowane! - napisał do nas. Michocio: - Znalazłem sygnały o kłopotach w korzystaniu z wyszukiwarki już na wielu forach. Błąd programisty czy hack? Wujek Google zbugowany? - zastanawia się alertowicz.

Google wyjaśnia: Zawinił pracownik

Błąd usunięto około godz. 17 polskiego czasu. Zagadkę wyjaśniło samo Google. "Od serwisu StopBadware.org regularnie otrzymujemy aktualizacje listy niebezpiecznych stron internetowych. Dzisiaj rano (po południu czasu polskiego - red.) otrzymaliśmy właśnie taką aktualizację" - napisała Marissa Mayer, wiceszefowa Google. Błąd pojawił się, bo ktoś - wprowadzając nowe dane - pomylił się i zablokował wszystkie strony, zamiast tych z listy. Użytkownicy Google klikając w wyszukane adresy z tym znakiem zostawali przekierowywani na StopBadware.org.

Więcej o: