Chcesz kupić w Primo, skocz przez rury

Żeby wejść do sklepu spożywczego na os. Kopernika w Poznaniu, trzeba wybrać: albo sforsować grube rury, albo nadrobić drogi i obejść sklep dookoła. To nie sposób konkurencji na przechwycenie klientów, ale pomysł osiedlowej spółdzielni na przepędzenie upartego najemcy
Zadzwonił Czytelnik. - Nie mogę wejść do sklepu przed domem, bo zaspawali mi schody - mówi.

Jadę na os. Kopernika. Wejście do sklepu jak dla akrobaty. Jakaś pani z dzieckiem próbuje przecisnąć się przez dwie grube rury przyspawane w poprzek schodów. Kiedy ona wygina się jak może, by przedostać się ze sklepu na chodnik, syn pokonuje przeszkodę jednym susem.

Do sklepu spożywczego Primo na ul. Keplera faktycznie wejść trudno. Pan Jacek, którego balkon wychodzi na sklep z przeszkodami, półtora miesiąca temu widział ekipę budowlaną, która przyjechała wymienić płytki chodnikowe na pozbruk i wtedy robotnicy przyspawali rury w przejściu. Mówi, że nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że kostki nie położyli przed sklepem, a rury już dwa miesiące przeszkadzają klientom. - Ci, którzy są jeszcze sprawni i młodzi - śmieje się pan Jacek - podczołgują się pod przeszkodą albo przeskakują. Ci starsi muszą niestety nadrabiać drogi. Tyle że jak już przejdą naokoło, trafiają zwykle do Społem. Też spożywczego.

I rzeczywiście, nową i pięknie ułożoną kostkę mają przed wejściem Społem i Bank PKO, ale potem niespodziewanie chodnik się urywa i do Primo idzie się po cegiełkach luźno rzuconych na piachu. I do tego zaspawane schody.

Kierowniczka sklepu Primo nie była zbyt rozmowna. Nie chciała podać nawet swojego nazwiska. - No rozkopali, bo płytki kładą - mówi. Ale skąd rury, nie wie. Cieszy się jednak, że klienci jakoś sobie z nimi radzą. Przynajmniej ci nieliczni. Bo ostatnio jest ich coraz mniej. Z tego, co wie, ktoś nawet do spółdzielni poszedł skargę złożyć. Ona sama jednak niczego nie zgłaszała

- U nas jest Primo i jest Społem. Ja lubię Primo. Zawsze tu chodziłam - mówi pani Lucyna. - W Społem mają drożej, dlatego dużo ludzi chodziło tu, gdzie ja. Myślimy z koleżanką, że tą podejrzaną ekipę budowlaną wynajęli ci ze Społem, żeby konkurencję wykończyć i przejąć klientów - mówi, ściszając głos.

Pani Małgorzata Golak, kierowniczka Społem, który miał przypuścić cichy atak na Primo, wybucha śmiechem. - Boże drogi, czego to ludzie nie wymyślą. Ależ oczywiście, że to bzdura, myśmy żadnej firmy nie wynajmowali. Nic więcej nie powiem, ale proszę zajrzeć do naszej spółdzielni, to się pani całej prawdy dowie - radzi.

No to idę. A tam, dowiaduję się, że to dzieło spółdzielni. Najemca ponad rok nie płaci za użytkowanie lokalu, to się szef osiedla zdenerwował i ich rurami zaspawał. - A tak, zatarasowaliśmy ich celowo, bo nic na nich nie działa - mówi Marian Wieczorek ze Spółdzielni Mieszkaniowej "Grunwald". - Kiedyś umieściliśmy im nawet przed drzwiami kontenery ze żwirem, ale i to ich nie powstrzymało. Zaczęli wpuszczać ludzi bokiem. No to teraz niech mają - mówi.

Więcej o: