Zwierzęta na rzeź trzymane w karygodnych warunkach

08.01.2008 18:14
Napisała do nas internautka, która wylicytowała na Allegro trzy konie przeznaczone na rzeź. Chciała je ocalić od śmierci. Jednak właściciel zwierząt nie chce ich wydać. Sprawa ma drugi, drastyczny wątek - zwierzęta przetrzymywane są w fatalnych warunkach - są przywiązane powrozami, stoją we własnych odchodach, w zlewach, które służą za poidła - stoi brunatna ciecz.
"W serwisie Allegro natrafiłam na ogłoszenie o sprzedaży trzech koni na mięso - pisze internautka (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). - Ich cena w opcji "kup teraz" wynosiła 7 zł. Jako miłośniczka tych zwierząt nie zastanawiając się długo kliknęłam "kup teraz" i kupiłam konie. Jednak po zakończeniu aukcji mężczyzna, który zamieścił ogłoszenie stwierdził, że wystawił te trzy konie za 7zł za kilogram mięsa, co podał w opisie. Więc ich nie wyda. Myślę, że podał taką cenę, bo nie chciał płacić prowizji.

- Zgodnie z naszym regulaminem, zawarcie umowy kupna-sprzedaży następuje w momencie kliknięcia przez kupującego w "kup teraz" i cena tam widniejąca jest ostateczną ceną transakcji - informuje Patryk Tryzubiak z Allegro. - Właściciel koni zobowiązany jest do ich wydania internautce.

"Niestety sprzedawca odmawia wydania mi koni i sprawa pewnie skończy się w sądzie - zgłosiłam to na policję oraz do prokuratury - pisze internautka. - Ja nawet zaproponowałam temu panu wyższą cenę za konie - najbardziej zależy mi na zdrowiu i życiu tych zwierząt"

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Do aukcji dołączono zdjęcia koni. Internautka poinformowała Straż dla Zwierząt w Łodzi, że zwierzęta wyglądają na nich fatalnie - są przywiązane grubymi powrozami, mają brudną ściółkę. Gospodarstwo, w którym przebywają mieści się nieopodal Poddębic w województwie łódzkim.

- Poprosiłam Straż dla Zwierząt o interwencję i o kontrolę warunków, w jakich przebywają zwierzęta. Straż przyjęła zgłoszenie i pojechała do właściciela na drugi dzień - mówi internautka.

- Weszliśmy tam trochę podstępem, pod pozorem obejrzenia zwierząt, które są na sprzedaż - mówi Agnieszka Rutkowska, prezes zarządu okręgu Straży dla Zwierząt.

Patrol Straży zastał na miejscu 8 koni przywiązanych za szyję grubymi sznurami, które wrzynały się w ich skórę. Konie były zaniedbane, miały przerośnięte kopyta, nieczesaną i brudną sierść. Zwierzęta nie miały także paszportów, a mężczyzna, który je oferował nie miał zaświadczeń weterynaryjnych o aktualnym stanie zdrowia koni. Stwierdził zresztą, że zwierzęta nie należą do niego, ale do jego syna, którego nie było w gospodarstwie.

- Pięć z koni było przywiązanych do żłobów sznurami, a trzy znajdowały się w osobnych, zamkniętych boksach, jednak także były przywiązane - opowiada Agnieszka Rutkowska. - Ściółka była od dawna niewymieniana, konie stały w błocie i własnych odchodach. Właściciel powiedział, że nie wypuszcza koni, ponieważ są zbyt narowiste i potem nie może ich złapać. Poidła - zlewozmywaki były koszmarnie brudne.

Oprócz koni właściciel hoduje również cielaki. Bydło w ogóle nie miało ściółki. Na terenie gospodarstwa były także dwa psy, wychudzone i zaniedbane, nie miały stałego dostępu do wody. Psy były uwiązane na łańcuchach, które pełniły równocześnie funkcję obroży. Były tak mocno zaciśnięte na szyjach zwierząt, że strażnicy mieli problem, aby włożyć palec pomiędzy łańcuch a sierść psów.

Straż dla Zwierząt powiadomiła powiatowego lekarza weterynarii, który w poniedziałek wizytował gospodarstwo, jego raport będzie znany jeszcze w tym tygodniu.

- Jeśli weterynarz stwierdzi, że warunki, w jakich przebywają zwierzęta są złe, może wystąpić do prokuratury i do sądu o odebranie zwierząt właścicielowi - mówi Agnieszka Rutkowska.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje