W Birmie giną ludzie

Tomasz Konieczny przysłał na Alert24.pl fotografie pokazujący dramatyczne protesty mnichów w Birmie. Oto jego relacja.
Yangon, Myanmar - protesty mnichów w byłej stolicy kraju (21 września - 24 września). Cztery jednoczesne pochody mnichów ruszyły spod jednej z głównych pagód w mieście (Sule Pagoda) i skierowały się w cztery różne miejsca w mieście.

Protesty są wynikiem rządów autokratycznego wojska w przerażająco biednym kraju. W ten weekend protesty były jeszcze pokojowe, mnisi maszerowali modląc się. Za nimi szły pochody milczących obywateli Birmy (Myanmaru), którzy od czasu do czasu wyrażali swoje poparcie dla protestu klaszcząc w dłonie.

Miałem wrażenie, że tylko mnisi protestują (jako, że nie stojąc wysoko w hierarchii wojsko może się obawiać stosowania przemocy wobec mnichów). Niestety obecne wydarzenia dowodzą, że autorytarne rządy posunęły się o wiele za daleko. W wyniku zamieszek giną kolejni protestujący.

Miejscowa ludność wyszła na ulice, aby być z protestującymi mnichami. Iskrą zapalną był fakt podwojenia cen paliwa przez wojsko na początku miesiąca. Ludność obawia się wyrażania swojego gniewu i niepokoju, ponieważ boi się powtórzenia masakry z roku 1988.

Więcej zdjęć pod adresem www.picasaweb.google.com/konieczny.tomek

Więcej o: