"Widziałem, jak człowiek pod Łowiczem wiózł cielaka maluchem!" [WASZE HISTORIE]

Fiat 126p jako auto dostawcze, siedmioosobowa taksówka, generator infradźwięków czy pojazd do osiągania zawrotnych prędkości. W roli drugoplanowej najczęściej obsadzony szwagier. Zasypaliście nas historiami związanymi z "maluchem". Przeczytajcie, te które wzbudziły w naszej redakcji salwy śmiechu!
Opowieść Krzyśka o wujku, który na bagażnik malucha pakował ubitą świnię i razem z rodziną wracał ze wsi maluchem do miasta (świnia w pewnym momencie spadła na maskę), natchnęły użytkownika antoniwalczak1 do podobnych wspomnień":

"Osobiście widziałem, jak człowiek w okolicach Łowicza wiózł cielaka maluchem (upakował go do środka po wyjęciu fotela pasażera). Sam uczestniczyłem w akcji, gdzie transportowaliśmy za pomocą malucha i przyczepki kompletną karoserię Dacii. Parę lat temu syn kończył studia, na które uczęszczała młodzież z zamożnych domów. Na parkingu same BMW itp. marki. A on jeździł maluchem. I okazało się, że największą frajdą dla tych jego kolesi była możliwość przejechania się właśnie maluchem. Wręcz kolejki do niego były. A ja dzięki maluchowi poznałem moją ukochaną Wielkopolskę. Pierwszym maluchem jeździliśmy wszędzie, gdzie to było możliwe. Standardem były niedzielne wyjazdy z Poznania nad morze... Łeb potem bolał, bo maluch to generator infradźwięków, ale była to niezła alternatywa dla PKP i dawała poczucie niezależności przemieszczania się."

Kostuchaforreds wypełniał swojego malucha po brzegi, gdy wracał z Mazur.

"Pamiętam, jak pod koniec lat 70. wracaliśmy z Mazur maluchem. Cztery osoby - kierował szwagier mający jakieś 1,90 m wzrostu, obok ja, z tyłu moja żona i siostra, a na kolanach miały bagaże i circa 70-kilogramowego psa rasy Dog. Bagaże miały poutykane gdzie się da z tyłu, bo w bagażniku z przodu był hydrofor wyjęty ze studzienki pompy (jakby go się zostawiło na działce, to następnego dnia ktoś by ukradł). Bagażnik zresztą się nie domykał, bo hydrofor miał słuszne gabaryty. Na dachu zaś na bagażniku był szczyt ówczesnej techniki, czyli kolorowy telewizor marki Rubin - podobnie jak pompa zostałby skradziony z domku, który mieliśmy niedaleko Rudzianego w "trymiga" pod naszą nieobecność po sezonie. Maluch orał prawie podwoziem po szosie i poruszaliśmy się z masakryczną prędkością 60 km/h, bo szybciej nie szło jechać" /fot. materiały prasowe Fiata

Muszlan podobnie jak szwagier Kostuchaforreds również sporych gabarytów wspomina swoją szkołę nauki jazdy - na wszechobecnym wtedy "kaszlaku".

"Scenkę do dziś pamiętam - sam mam 190 cm wzrostu, mój instruktor był nieco niższy ale ledwo mieścił się między drążkiem zmiany biegów a drzwiami pasażera, na których dodatkowo przykręcona była popielniczka prosto z pociągu PKP (taka duża aluminiowa). W tych oparach absurdu (palił popularne i mocne, odpalając jednego od drugiego) przy ok. 110 km/h nagle gość każe mi puścić kierownicę, żeby sprawdzić, czy mam odwagę jeździć po drodze - puściłem, a maluszek był tak idealnie utrzymany, że nawet o cm nie zjechał z toru jazdy - na prawko zdałem za pierwszym podejściem".

Wysocy to mieli przeboje. Użytkownik trobmobzuch to kolejny właściciel "maluszka", którego natura obdarowała wzrostem siatkarza. Swoje auto wykorzystał do transportu... Przeczytajcie sami!

"Pamiętam urlop maluchem. 600 km, trzy osoby, w tym dwie 1,90 m wzrostu, kuchenka mikrofalowa, lodówka turystyczna, 2 koce... Maluchem przewiozłem też kiedyś stół pingpongowy (na dachu). Dało się? Spokojnie się dało. Ale obecne pokolenie już tego nie wie. Marketing wmówił im, że Kia Ceed albo Fiat Punto to malutkie auta miejskie, a rodzinny samochód musi mieć obowiązkowo wbudowany telewizor i dwa tablety, sto pięćdziesiąt czujników i sto mrugających diodek.

Świnie, cielaki, telewizory, karoserie auta, stoły pingpongowe! Co jeszcze udało wam się przewieźć maluchem? Richardo54 wspomina bohaterski wyczyn swojego szwagra!

"Ja też pamiętam, jak szwagier przyjechał jednego razu do mnie maluchem. Miałem akurat na zbyciu lodówkę. On zmieścił ją do środka na tył i razem z moją teściową i córką udał się w drogę powrotną do domu. A trasa prowadziła z Wiednia do Lublina, i dojechał!!! Jak on to zrobił, do dziś nie mogę się nadziwić".

Maluchem dało się nie tylko przewozić wielkogabarytowe rzeczy, ale i zabrać "nadprogramową" liczbę osób - wspomina nick othem.

"Kiedyś w nocy w Sandomierzu, na wycieczce, machaliśmy w czterech osoby 'na stopa', zatrzymał się maluch, w środku trzech chłopa, ale byli tak uprzejmi, że nas podwieźli. W środku zmieściło się bez problemu 7 osób:)" fot. materiały prasowe Fiata

Osobną działkę stanowią w waszych historiach opowieści o rozwijanych prędkościach.

- Mój rekord to było 116 na Katowickiej, o ile można było ufać pomiarowi - pisze bog makaron.

Jeszcze więcej wyciągnął krzy-czy.

- Mój - 130 na obwodnicy kieleckiej. Było tam ociupinkę z górki, rozpędzałem coś 2 minuty. Nagle silnik zgasł, pompa paliwowa nie nadążała podawać benzynki.

Marisz Hauer (pozdrawia z Notrhbook, w stanie Illinois) opowiada o rekordowej trasie z Opola do Kołobrzegu.

"Kiedyś maluchem, w kwietniu chyba 1977, ruszyłem z Opola do Kołobrzegu (zawieźć kogoś do sanatorium) o świcie. Było już jasno (kwiecień) i wróciłem do Opola, kiedy jeszcze było jasno - przed zachodem! Cała droga 1150 km. Nie było autostrad, drogi wąskie, a ja utrzymywałem prędkość w granicach 110-125 km/h (...) Fiacik jak się rozpędził, to dobrze jechał. Najgorsze były przyspieszenia tak gdzieś około od 60 km/h do max. A w Kołobrzegu był jeszcze czas na obiad i pożegnanie".

Staryrys z lekkim zdziwieniem czyta podobne historie.

"Jak czytam, z jaką szybkością ludzie jeździli fiatem 126p, to aż ciarki przechodzą po plecach. Ja swoim jeździłem góra 80 km/godz. Dzięki temu jednym maluchem przejechałem 200 tys. km bez remontu silnika, a drugim 160 tys.".

Bogda35 opowiada, jak razem z rodziną uciekli się nawet do wręczenia łapówki sprzedawcy w Polmozbycie. Na próżno.

Wcześniej byliśmy posiadaczami Syrenki .To był luksus! Sam zakup był przeżyciem. Kupowaliśmy w Krakowie - stało sobie pole maluchów - kolor niebieski i piasek. Na wstępie wręczyliśmy 500 zł sprzedawcy - żeby wybrać "to lepsze" .Forsę wziął, po czym oświadczył, że za 7 tys. nie kupuje się AUTA - tylko to, co widać. Ale jeździliśmy nim aż do "zdarcia", potem zdzieraliśmy jeszcze dwa - aż do ery następnego "luksusu" - seicento. Bardzo wdzięczne autka - zmotoryzowały Polaków. O ile w Syrenie na wyposażeniu konieczny patyk do uruchamiania, szalik do wiązania klamki, guma do majtek i żona do pchania - o tyle maluch działał bezproblemowo.

Komentarze (10)
"Widziałem, jak człowiek pod Łowiczem wiózł cielaka maluchem!" [WASZE HISTORIE]
Zaloguj się
  • zbanowany_kierowca_bombowca

    Oceniono 16 razy 12

    .
    .''
    Czlowiek pod Lowiczem wiozl cielaka maluchem''
    .
    Tez mi sensacja.
    .
    Gdyby cielak wiozl czlowieka to rozumiem.
    I nawet niekoniecznie pod Lowiczem i maluchem .
    .

  • mignatiuk

    Oceniono 10 razy 10

    Ja "maluchem" przywiozłem kozę z Jugosławii (z Niszu do Białegostoku). Najgorzej było na granicach ("miedzach"). Węgrów rozładowałem śmiechem, że koza ma paszport i powinna ze mną jechać, pośmiali się i przepuścili. Najgorzej było z Czechosłowakami, nie chcieli przepuścić. Tłumaczyli, że zwierzęta muszą być przewożone przez inne przejście - przystosowane do przewozu zwierząt. Nie mogłem udać się do innego przejścia, bo nie miałem już na paliwo. Poczekałem na inną zmianę na przejściu i przejechałem. Koza za moje trudy odwdzięczyła się dając mi po ok. 3,5 litrów mleka.

  • douglasmclloyd

    Oceniono 8 razy 4

    To jeszcze nic, widziałem jak w kieleckim chłop babą pole orał!

  • proost

    Oceniono 3 razy 3

    Sąsiad maluszkiem rok w rok niewielkie pole bronował. Jedna brona, łańcuch przyczepiony do haka od przyczepki i szło. prawie jak ciągnik ogrodniczy :-) Malucha miał z 15 lat...

  • fiacik-f1

    Oceniono 3 razy 3

    O ile pamiętam to właśnie w maluchu miałem patyk do zapalania.
    Najśmieszniejsze jest to że właśnie z malucha mam swoje najwyższe przekroczenie prędkości zakończone mandatem. 115 km/h na 60. Policjant podsumował "Jak pan dał tym radę tyle pojechać ? " A fiacik miał wtedy 11 lat. :)

  • waldi_46

    Oceniono 2 razy 2

    parlament UE powinien tego cwaniaka co podpisuje listę obecności i ucieka z posiedzeń wypieprzyć na zbity ryj .

  • kingston.livingston

    0

    gimby nie znajo! :)

    .

    Moja historia.
    Lat temu 35?
    Miałem 5 lat?
    126P
    Jazda z okolic Lublina nad morze (chyba Mielno).
    Tata, mama, babcia, ja, siostra + pies jamnik
    Na 2 tygodnie.
    Teraz jak jadę gdzieś na weekend z żoną i dwójką dzieci to się do Mondeo kombi nie możemy zmieścić... ;)

  • 5agnihotra

    0

    widziałem jak UFO wylądowało w spodku i każdy obcy był maluchem.
    studenckie wakacje lato 2013

  • ch.mariusz

    0

    Swego czasu wszystkie egzaminy na prawo jazdy były na tym cudzie techniki. Pamiętam jak mój kolega - 202 cm wzrostu musiał kombinować przerzucając biegi pod prawym kolanem:)
    Ale samochód był pozytywny. Można było nawet driftować jak było trochę piasku na zakręcie:)
    ---
    wallofsongs.com

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX