"Życie moje i mojej rodziny jest mi droższe niż mandat". Rowerzysta o "polowaniu" policji [LIST CZYTELNIKA]

- Jak zwykle ktoś wpadł na genialny pomysł i zaczął jego realizację od końca - napisał na Alert24 nasz czytelnik. - Akcja policji po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że służby z zasady stworzone, aby dbać o bezpieczeństwo, nie są moimi sprzymierzeńcami - dodał. Publikujemy list rowerzysty, który opisał nam, dlaczego woli zapłacić mandat, niż ryzykować, jeżdżąc rowerem po ulicach.
"Jestem rowerzystą, często jeżdżę z żoną i małym dzieckiem w foteliku po Warszawie i, najnormalniej w świecie, nie odważę się jeździć po ulicach. Życie moje i mojej rodziny jest mi droższe niż mandat i taka akcja po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że służby z zasady stworzone, aby dbać o bezpieczeństwo, nie są moimi sprzymierzeńcami, a bezwzględnymi, pozbawionymi zdrowego rozsądku maszynami.

Idea dbania o bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów jest słuszna, tylko że jak zwykle ktoś wpadł na genialny pomysł i zaczął jego realizację od końca. Ulice nie są i nigdy nie będą przystosowane do ruchu rowerów. Pierwszy przykład to sygnalizacja świetlna, która nie jest przystosowana do ruchu pojazdów poruszających się tak wolno, jak rowery.

Chciałem zapytać stołeczną policję i straż miejską, czy jej funkcjonariusze zdają sobie sprawę, że w Warszawie są skrzyżowania które mają 60 metrów długości (od sygnalizatora do przejścia dla pieszych po drugiej jego stronie)? Przeciętny rowerzysta jedzie z prędkością ok. 18 km/h co daje 5 metrów na sekundę. Od zapalenia się światła żółtego do zmiany na światło czerwone upływa ok. 4 sekund. Czy zdają sobie sprawę, że rowerzysta po minięciu sygnalizatora chwilę przed zmianą na światło żółte potrzebuje aż 12 sekund, żeby opuścić skrzyżowanie? Około 7 sekund rowerzysta jedzie na czerwonym świetle.

Może funkcjonariusze sami usiądą na rowery i pojeżdżą po centrum

Warto sobie to uzmysłowić zanim nazwie się rowerzystów pełnoprawnymi uczestnikami ruchu. Ja miałem okazję doświadczyć tego uczucia, gdy wjechałem jeszcze na zielonym, a w połowie skrzyżowania omal nie zostałem potrącony przez samochody jadące z ulicy poprzecznej i powiem, że to doświadczenie skutecznie oduczyło mnie jeżdżenia po ruchliwych ulicach.

Może funkcjonariusze sami usiądą na rowery i pojeżdżą po centrum, koniecznie po ulicach i ruchliwych skrzyżowaniach. Może wtedy zrozumieją sytuację i zagrożenia wynikające z jazdy po ulicach na rowerach.

Na koniec, może warto się zastanowić, jakie są skutki potrącenia rowerzysty przez samochód i ile jest takich wypadków oraz jakie są skutki potrącenia pieszego przez rowerzystę i ile jest takich wypadków? Ciekaw jestem też, jak zmienią się statystyki odnośnie wypadków z udziałem rowerzystów, gdy policja i straż miejska osiągną "sukces" i wypchną rowerzystów na drogi?"

Rowerzysta, Kierowca, Pieszy

Czekamy na wasze komentarze, opinie, a także przykłady rowerowych absurdów! Jak się z nami skontaktować? Zobaczcie>>
Kliknij, by przeczytać artykuł

Więcej o:
Komentarze (276)
"Życie moje i mojej rodziny jest mi droższe niż mandat". Rowerzysta o "polowaniu" policji [LIST CZYTELNIKA]
Zaloguj się
  • watyklan

    Oceniono 681 razy 571

    Jestem za karaniem rowerzystów poruszających się po chodniku z nadmierną prędkością, ale WARA od ledwo toczących się rowerów!!

  • leming27

    Oceniono 469 razy 427

    To jakas zorganizowana akcja , szczucia pieszych, kierowcow i rowerzystow na siebie?

  • ado43

    Oceniono 268 razy 244

    Obywatel na rowerze to wróg Państwa Ludowego z wielu powodów:
    - nie wydaje na benzynę przez co uszczupla budżet państwa (ponad połowa ceny benzyny idzie wprost do ludowej kasy)
    - nie wydaje na zakup auta i drogie ubezpieczenia (50% ceny auta)
    - nie niszczy nawierzchni przez co pociotki komisarzy ludowych wyłonieni w "niezależnych przetargach" nie będą miały jak remontować ulic i nie będą zarabiać
    - mniej choruje a więc zaraz powie, że nie chce płacić składek zdrowotnych
    - dłużej żyje i nie chce umierać, przez co traci ZUS na przedłużających się wypłatach emerytur

    Dlatego Państwo Ludowe będzie wszelkimi dostępnymi środkami zwalczać rowerzystów, nawet uciekając się do metod przymusu bezpośredniego.

  • heliheli

    Oceniono 263 razy 233

    jezdze rozwaznie i z wyobraznia po chodnikach od 20 lat ( zima , lato ) na rowerze . Uwazam na pieszych , na starszych , na dzieci , na psy etc ....Czasem jakis palant na rowerze wyprzedza mnie jadac bezmyslnie za blisko albo za szybko - wtedy mamy scysje bo staram sie na palantow reagowac odpowiednio . Az sie naucza ze trzeba jezdzic odpowiedzialnie i bezpiecznie , Na ulice w Warszawie wyjezdzam tylko w wyjatkowych okolicznosciach bo to samobojstwo . Co do policji dajacej mandaty za jazde rowerem po chodniku to zastanawiam sie gdzie sa kiedy caly sznur aut jedzie po Wislostradzie 120-130 ?? Tam ich (policjantow) nie ma oczywiscie bo latwiej zlapac dziadka emeryta na rowerze . A jak moto idzie po ulicy " 200 po miescie" a zaraz za swiatlami robi "wheelie" to tez tych w mundurach z napisem "policja" nie ma .....

  • asteria007

    Oceniono 216 razy 180

    1000% poparcia dla autora listu. Dziwne, że dopiero teraz się zaczynają nad tym głośno zastanawiać. Ja nie jeżdżę rowerem do pracy właśnie dlatego, że nie mogę jechać nim po chodniku, a po ulicy jeździć nie będę, bo jestem kierowcą i posiadam trochę wyobraźni. Lubię swoje kończyny i bez względu na to, że w razie ewentualnego wypadku z uwagi na panujące obecnie absurdalne przepisy wina leżałaby z dużą dozą prawdopodobieństwa po stronie kierowcy auta, wolę jednak być cała. Dlatego wybieram auto, choć wolałabym rower, bo do pracy mam blisko:/

  • cezary.lasiewicki

    Oceniono 185 razy 161

    Mój przypadek powinien ostudzić kilka gorących głów. Rok temu jechałem w Warszawie ulicą kredytową, prawym pasem, lewy był wolny(dwa pasy w jedną stronę). Wracałem spokojnie w niedzielę z pikniku z narzeczoną. Po wjeździe na ulicę kredytową dołączył do mnie czarny suw, około 25 metrów jechał za mną w odległości ok 5m. Nagle usłyszałem gigantyczny wzrost mocy silnika(lewy pas cały czas wolny) i zerkając za siebie zobaczyłem pędzącą na mnie wielką czarną maskę. Próbując uciec wbiłem się w krawężnik z prawej strony jezdni tak aż skrzesałem iskry, zacząłem krzyczeć i wtedy poczułem uderzenie w tylne koło. Wystrzeliłem z roweru jak z procy, przeleciałem co najmniej 5 metrów w powietrzu, wysadziło mnie z butów. W powietrzu obróciło mnie na plecy i uderzyłem plecakiem oraz barkiem o chodnik a następnie potylicą w jakąś wystającą taflę chodnikową. Gdyby nie hełm orzech do freeride'owej jazdy nie napisałbym dziś tego wpisu. Kierowca oczywiście uciekł z piskiem opon. Ludzie wyszli z okolicznych lokali - jak mówili przekonani że nie żyję(przeleciałem przed ich oknami jak ktoś wystrzelony z armaty). 20 min później zobaczyłem Policjantów z drogówki, zgłosiłem usiłowanie zabójstwa - co się okazało? Nie znam modelu samochodu, nie zapamiętałem rejestracji(pewnie lecąc w powietrzu miałem na to czas), na tym odcinku kredytowej nie ma monitoringu, żaden świadek nie zapamiętał co to za samochód i co najważniejsze szedłem o własnych siłach. Dzień później dostałem oczywiście zesztywnienia powypadkowego i musiałem wziąć wolne w pracy, po prostu nie mogłem utrzymać myszki. Bliznę na barku mam do tej pory.
    Zapraszam do wlepienia mi mandatu jak jadę po chodniku, po prostu złapcie mnie lamusy z Policji i Straży Miejskiej.

  • rpyzel

    Oceniono 204 razy 140

    Na chodnikach jeszcze większym zagrożeniem niż rowerzyści są kierowcy samochodów! Poniżej dane z policyjnego systemu Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWiK) za lata 2007-2012 z Krakowa, gdzie miejsce zdarzenia to “Chodnik, droga dla pieszych”.

    ibikekrakow.com/2013/05/07/pieszym-na-chodnikach-zagrazaja-nie-tylko-rowerzysci/
    Kierowcy samochodów ranili (na chodniku) ciężko 21 pieszych, lekko 53 , jednego zabili
    Rowerzyści na chodnikach ciężko 13 pieszych, lekko 31 , nikogo nie zabili.

    Drogi pieszy, według danych policji, na chodniku to samochód jest dla ciebie bardziej niebezpieczny od roweru.

  • zwo3119

    Oceniono 132 razy 100

    Bardzo dobry list. Nareszcie ktoś pisze o problemie bez wyzwisk i myśli o bezpieczeństwie a nie o tym, żeby mieć rację. Bo chyba nie jest znany ani jeden przypadek zabicia pieszego przez spokojnego (!) rowerzystę na chodniku.
    Co nie znaczy, że Pan ma w 100% rację.
    Jeżdżenie samochodem jest wcale nie mniej niebezpieczne ani mniej stresujące: Debilizm zielonej strzałki powoduje, że niema możliwości skrętu na takim skrzyżowaniu bez wjeżdżania w pieszych. Jeśli teraz dodatkowo jadący 30 km/h szaleńcy rowerowi (nie dotyczy autora listu) jeżdżą przez przejście w obie strony i na dodatek wyprzedzają samochody z obu stron, wtedy dla normalnego człowieka za kierownicą jest to horror na granicy zawału serca. Szaleńcy rowerzyści i kierowcy są tacy sami.
    Ale winę niekoniecznie ponoszą oni: to przepisy i ich egzekwowanie.

  • sharn1

    Oceniono 112 razy 92

    Ludzie, przecież tu nie chodzi o żadne bezpieczeństwo tylko napchanie dziurawych kieszeni HGW naszymi pieniędzmi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX