Dróżnik nie zamknął szlabanu. "Mogło dojść do tragedii"

Dziś rano na przejeździe kolejowym koło Błonia pod Warszawą szlaban podniósł się tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. - Wyjaśniamy sprawę - informuje Jan Telecki z PKP.
Niebezpieczna sytuacja miała miejsce w czwartek rano na przejeździe kolejowym w Witanowie koło Błonia, kilkanaście kilometrów od Warszawy. Informację o wydarzeniu dostaliśmy na Alert24

Szlabany na przejeździe kolejowym na ul. Błońskiej nie podniosły się po przejechaniu pociągu Kolei Mazowieckich z Łowicza do Warszawy o godz. 7.41. Po 15 minutach prawdopodobnie jeden ze zniecierpliwionych kierowców nacisnął dwukrotnie na klakson. Wówczas szlaban został otwarty - tuż przed nadjeżdżającym pociągiem z Sochaczewa do Warszawy. Na kolejowym semaforze pulsowało zielone światło, nie ostrzegając maszynisty. Szlabany nadal były podniesione i sygnalizacja świetlna nie wskazywała kierowcom, że zostanie zamknięty. Skład Kolei Mazowieckich zatrzymał się na stacji tuż przed przejazdem. Samochody nadal bez przeszkód pokonywały tory. Dopiero wówczas dróżnik zorientował się w sytuacji i zamknął szlaban. - W trudnych warunkach panujących rano (mżawka, temperatura oscylująca koło zera) mogło dojść do tragedii - pisze na Alert24 serwis bezpieczny-przejazd.

O otwarty szlaban zapytaliśmy PKP. - Wiemy już o tym incydencie - zapewnia Jan Telecki z PKP PLK. - W tej sprawie odbędzie się dochodzenie służbowe. Do tego czasu dróżnik pracujący na tym przejeździe będzie zawieszony w obowiązkach - informuje Telecki.


View Larger Map

Więcej o: