Naboje Pik Magnum zamiast jednolitych pocisków, mają bowiem w środku ciężki metaliczny proszek. Jak mówi Piotr Bieniak, z Komendy Głównej Policji, stosując tego typu amunicję, mundurowi będą mogli np. dużo bezpieczniej zatrzymywać przestępców uciekających
samochodem. - Strzelając nią w ogumienie, nie mamy żadnych niebezpiecznych odprysków. Osoby, które mogły znaleźć się w pobliżu, nie są narażone na różnego rodzaju odłamki, czy rykoszety. Mówiąc kolokwialnie taki pocisk po prostu znika - tłumaczy funkcjonariusz.
Zdarzało się, że policjanci musieli odstąpić od próby zatrzymania, żeby nie narażać osób postronnych. Pociski obecnie stosowane w takich sytuacjach, mogą bowiem stanowić zagrożenie nawet w promieniu 250 metrów. - W przypadku ich użycia leci wiązka kulek ołowianych, która rozchodzi się na boki. Nawet po trafieniu w oponę kulka może stanowić zagrożenie dla osób postronnych. Z nowym pociskiem nie ma takiego problemu - powiedział w rozmowie z magazynem "
Policja 997" mł. insp. Zbigniew Zubel, kierownik Zakładu Wyszkolenia Strzeleckiego Szkoły Policji w Słupsku.
Z testów, jakie przeprowadzili tamtejsi policjanci, wynika również, że ta amunicja ma dużo większą energię, niż używana obecnie. Za jej pomocą można skutecznie zatrzymać
samochód strzelając w silnik. Pędzący proszek jest w stanie przebić żeliwny blok silnika, płaszcz wodny i uszkodzić cylindry. Naboje Pik Magnum, lepiej niż dotychczasowe pociski, sprawdzają się też np. w trakcie forsowania metalowych drzwi. Można nimi strzelać z większej odległości.
Mundurowi zapewniają jednak, że jeżeli zakupy ostatecznie dojdą do skutku, z nowych nabojów będą strzelali tylko do rzeczy, bo do tego są przeznaczone. Ze względu na budowę amunicji, są raczej małe szanse na wyjęcie drobinek metalu z ciała człowieka.