Około pierwszej w nocy policja dostała sygnał, że na głównej ulicy miasta, Piłsudskiego, leży zakrwawiona kobieta. Byłą ubrana tylko w spódnicę i biustonosz. Miała poderżnięte gardło, wybite zęby i twarz tak zmasakrowaną, że nie można jej było rozpoznać. Karetka pogotowia zawiozła ją do szpitala w Legnicy. O 7.30 rano kobieta już nie żyła.
Prokuratura postawiła zarzut zabójstwa 30-letniemu Arkadiuszowi S. To dobrze znany policji mieszkaniec Złotoryi. Mężczyzna przyznał się do winy i opowiedział w szczegółach o zdarzeniu - informuje
"Gazeta Wrocławska".
Morderca, jak zeznał, czekał w bramie na kolegów, z którymi miał się napić. Kobieta sama do niego podeszła. Rozmawiali. Nagle, bez powodu uderzył ją w twarz. Kobieta przewróciła się i straciła przytomność. Po pewnym czasie zaczęła dochodzić do siebie. Wtedy Arkadiusz S. wziął do ręki rozbitą butelkę i ranił ją w szyję. Potem bił ją po całym ciele. Gdy przestała dawać znaki życia poszedł sobie do domu.
Ranna zdołała jeszcze wyczołgać się, lub wyjść z bramy. Została znaleziona kilkadziesiąt metrów dalej.
Zabójcy grozi dożywocie.
W serwisie policyjni.pl także: Produkowali materiały wybuchowe i reklamowali je w internecie [WIDEO]