Wyciągnął zwłoki z grobu i podłożył jako swoje

mil
01.07.2010 , aktualizacja: 01.07.2010 15:48
A A A Drukuj
Cmentarz, z którego Sławomir J. skradł zwłoki Fot. policja Cmentarz, z którego Sławomir J. skradł zwłoki
Chciał zdobyć pieniądze, dlatego wysoko ubezpieczył swoje życie. Następnie postanowił upozorować własną śmierć. Ponieważ potrzebował do tego ludzkiego ciała, zdecydował, że kogoś zabije. Nikt nie zginął, bo nie trafił na człowieka o podobnej posturze. Swojego sobowtóra znalazł dopiero na cmentarzu...
24 czerwca policja w Lubaczowie w woj. podkarpackim przyjęła zgłoszenie o pożarze samochodu. Przybyli na miejsce strażacy w bagażniku spalonego renault laguna ujawnili mocno zwęglone zwłoki bez głowy.

Policjanci ustalili, że z tego samochodu korzystał 24-letni Sławomir J. - mężczyzna dobrze im znany, z kryminalną przeszłością, karany i poszukiwany nakazem osadzenia w zakładzie karnym. Zaczęli podejrzewać, że to jego zwłoki znaleziono w aucie i że został on zamordowany.

Szybko pojawiły się też jednak inne wersje wydarzeń. Oględziny samochodu, miejsca pożaru, rozmowy i rozpytywania pozwoliły ustalić odmienny od wstępnego scenariusz zajścia.

Według jednej z przyjętych przez policjantów wersji, Sławomir J. postanowił upozorować własne zabójstwo, aby wyłudzić odszkodowanie z tytułu swojej śmierci. Kilka miesięcy temu ubezpieczył się bowiem na kwotę 200 tysięcy złotych. Do jej odbiory upoważnił swojego ojca, którego wtajemniczył w swoje plany. Pomysł zdradził też siostrzeńcowi.

Od kwietnia Sławomir J. szukał człowieka podobnego do siebie, zbliżonego wzrostem i masą ciała. Założył, że dokona zabójstwa swego sobowtóra. Kilka razy wybierał się do różnych miejscowości z siostrzeńcem i poszukiwał ofiary. Chciał podstępnie zwabić wybranego mężczyznę do samochodu i zamordować - po to też woził w samochodzie siekierę.

Plany jednak nie wypaliły - 24-latkowi nie udało się znaleźć mężczyzny łudząco podobnego do siebie. Wpadł jednak na inny pomysł. W nocy z 23 na 24 czerwca Sławomir J., jego ojciec Jan J. i siostrzeniec Dawid F. pojechali na cmentarz w jednej z miejscowości powiatu biłgorajskiego. Tam otworzyli grobowiec, w którym kilka dni wcześniej pochowano mężczyznę - samobójcę. Był podobnej postury, co Sławomir J. Mężczyźni wydobyli trumnę, otworzyli ją i wyrzucili z niej zwłoki. Jeden z nich siekierą odciął głowę zmarłemu. Potem sprawcy włożyli sarkofag i wrzucili do niego głowę. Zwłoki umieścili w aucie Sławomira J., który oblał wnętrze łatwopalnym płynem i podpalił.

Policjanci zatrzymali ojca i siostrzeńca 24-latka. Obaj usłyszeli zarzuty znieważenia zwłok. Funkcjonariusze nadal poszukują ukrywającego się Sławomira J.

Protokolarne otwarcie grobowca potwierdziło, że spalone zwłoki zostały wydobyte z grobu. Sprawa jest wciąż wyjaśniania i analizowana.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów