Polska w 1993 roku ratyfikowała Europejską Konwencję Praw Człowieka, a co za tym idzie obywatele Polski zyskali możliwość składania skarg do Trybunału w Strasburgu przeciwko Państwu Polskiemu. W latach dziewięćdziesiątych Polacy rzadko korzystali z tej możliwości w odniesieniu do zachowań policjantów. Dziś można śmiało powiedzieć, że tendencja jest zwyżkowa.
Obywatele Polski coraz częściej skarżą się do Trybunału na działania policji w kontekście art. 3 Konwencji, który mówi o torturach i nieludzkim traktowaniu. - W 2009 roku do Trybunału wpłynęło dziesięć skarg z artykułu trzeciego. Zaznaczam, że nie wszystkie dotyczyły policji, ale można przyjąć, że ostatnio, co roku do Strasburga trafia kilka skarg na zachowanie funkcjonariusza - mówi dr Agnieszka Bieńczyk-Missala.
Zwiększona ilość skarg wcale nie musi oznaczać pogorszenia się standardów w szeregach mundurowych. Bardzo możliwe, że liczba skarg rośnie, ponieważ ludzie mają coraz większą wiedzę o przysługujących im prawach i decydują się o nie walczyć. Zdaniem policji liczba skarg o niczym nie świadczy. - Bardzo często instytucja skargi jest wykorzystywana przez osoby, które próbują uniknąć odpowiedzialności, albo chcą w inny sposób pokierować daną sprawą - mówi Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.
Policjant bije, a podatnik płaci Faktycznie istnieje szereg spraw, które Trybunał rozstrzygnął na korzyść Polski i nie dopatrzył się przekroczenia prawa przez policjantów. Ale są też takie, w których wyroki zapadły na korzyść skarżącego.
Za przykład może posłużyć wyrok z 2007 roku w sprawie D. Mężczyzna zarzucał, że podczas zatrzymania policjanci obrzucili go wyzwiskami i ciężko pobili. D. poskarżył się na działania funkcjonariuszy. Jednak prokuratorzy nie dopatrzyli się znamion przestępstwa i śledztwo umorzyli. Sprawa trafiła do Strasburga. Trybunał uznał, że siła użyta przez policjanta była nadmierna i nieuzasadniona, a śledztwo było prowadzone nieprawidłowo. W efekcie Państwo Polskie musiało wypłacić D. ponad 10 tys. Euro odszkodowania.
Takie samo odszkodowanie dostali państwo Lewandowscy - rodzice Pawła Lewandowskiego, który został ciężko pobity przez policjantów w 2000 roku, a w 2001 r. popełnił samobójstwo. W nocy 3 sierpnia w podwarszawskim Legionowie mundurowi zatrzymali Lewandowskiego pod zarzutem wybicia przez niego szyby na klatce schodowej. Zdaniem rodziców mężczyzny policjanci podczas legitymowania kazali mu wyjść z samochodu poczym brutalnie go skopali. Funkcjonariusze bronili się mówiąc, że byli zmuszeni użyć siły, ponieważ Lewandowski był pijany i agresywny.
Mężczyzna złożył doniesienie do prokuratury. Jednocześnie policja wszczęła postępowanie przeciwko Lewandowskiemu o naruszenie nietykalności cielesnej i znieważenie funkcjonariuszy publicznych. Po umorzeniu postępowania przeciwko policjantom Paweł Lewandowski popełnił samobójstwo. Na początku stycznia 2009 roku w Strasburgu zapadł wyrok w tej sprawie. Trybunał uznał, że doszło do naruszenia artykułu trzeciego poprzez nadużycie siły przez policjantów oraz w wyniku braku rzetelnego śledztwa zmierzającego do kompleksowego wyjaśnienia sprawy.
Prawo do życia W latach dziewięćdziesiątych do Trybunału trafiało mniej skarg niż dziś. Co zatem się zmieniło? Dlaczego kilkanaście lat temu Polacy nie korzystali z tej możliwości? Powody mogły być dwa. Albo polskim policjantom nie zdarzały się skandaliczne wyskoki z pogwałceniem praw człowieka w tle, albo Polacy nie wiedzieli jak korzystać z tego narzędzia z powodu niskiej świadomości społecznej.
Zdarzały się oczywiście sprawy, w których ewidentnie dochodziło do złamania praw człowieka. Najgłośniejszymi były dwie sprawy naruszające artykuł 2 Konwencji mówiący o prawie do życia.
Jedną z nich jest historia Zbigniewa N. komendanta rejonowego policji w Łomazach. Na początku 1997 roku policjant będąc pod wpływem alkoholu "przesłuchiwał" podejrzanego grożąc mu bronią. W chwili, gdy Robert J. klęczał - pijany komendant strzelił mu w głowę.
Drugą głośną sprawą jest przypadek Przemysława Czaji - trzynastoletniego kibica ze Słupska. W styczniu 1998 roku chłopak wracając z meczu koszykówki został uderzony policyjną pałką w tył głowy. W efekcie trzynastolatek zmarł. Policjant, który zadał śmiertelny cios trafił do więzienia na 8 lat (wyszedł po odsiedzeniu połowy wyroku), a jego kolega z patrolu odpowiedział za nieudzielanie pomocy ofierze przestępstwa.
- To są sprawy z przed kilkunastu lat. Sprawy, w których toczyło się postępowanie, i w których wyciągnięto konsekwencje. A dziś mówimy o policji w roku 2010. Dziś takich sytuacji nie ma. To jest efekt uświadamiania policjantów, czym są prawa człowieka - mówi Sokołowski. Dziś faktycznie o takich przypadkach nie słychać, ale nie oznacza to, że do Trybunału przestały wpływać jakiekolwiek skargi na funkcjonariuszy. Aktualnie przed Trybunałem toczy się kilka spraw, w których obywatele oskarżają policję o nieludzkie traktowanie.
Ramię w ramię z Rumunią i Mołdawią Pod względem ilości spraw rozpatrywanych w Strasburgu, Polska nie jest najgorsza. W czołówce są takie kraje jak Rosja czy Turcja, które generują nieporównywalnie więcej spraw. Państwo Polskie jednak za bardzo nie ma się, czym pochwalić. Nadal znacząco odstajemy od naszych zachodnich sąsiadów. - Jesteśmy w jednej grupie z Bułgarią, Rumunią, Ukrainą i Mołdawią - ocenia dr Bieńczyk-Missala. Przyczyną takiego stanu rzeczy najprawdopodobniej jest spuścizna po starym systemie, gdzie władza zawsze miała racje. Polska posiada młodą tradycję jako państwo demokratyczne, w którym przestrzega się praw człowieka, a co za tym idzie powinna kłaść duży nacisk na edukację w tym zakresie. Zdaniem specjalistów zajmujących się prawami człowieka będziemy potrzebowali jeszcze wielu lat żeby dogonić kraje Europy Zachodniej.
W serwisie policyjni.pl także: Policja szuka złodziei fotoradaru