Zgodnie z nowymi przepisami przestępstwa seksualne popełniane wobec osób poniżej piętnastego roku życia lub wobec członków rodziny będą uznane za zbrodnię. Za co będzie grozić kara od 3 do 15 lat więzienia.
Nowelizacja umożliwi również przymusowe leczenie takich przestępców. Decyzję o skierowaniu na terapię będzie podejmował sąd. Skazany po odbyciu kary pozbawienia wolności będzie obowiązkowo kierowany na ambulatoryjną terapię albo umieszczany w zakładzie zamkniętym. Środek obniżający popęd seksualny będzie podawany bezterminowo, aż do momentu zmniejszenia ryzyka powrotu skazanego na przestępczą ścieżkę.
Jeżeli pedofil będzie się uchylał od leczenia wróci za kraty.
Kolejny nowy przepis dotyczy nawiązania kontaktu z osobą poniżej piętnastego roku życia za pośrednictwem Internetu w celu spotkania się i popełnienia przestępstwa seksualnego. Za co będzie grozić do trzech lat więzienia. Za składanie propozycji seksualnych za pomocą Internetu karą będą dwa lata za kratkami.
Nowe przepisy wprowadzają także karę za propagowanie tzw. dobrej pedofilii, czyli przekonywanie, że kontakty seksualne z nieletnimi wcale nie muszą być dla nich krzywdzące. Za co będzie grozić do dwóch lat więzienia.
Przepisy dotyczące pedofilów są realizacją pomysłu premiera Donalda Tuska z września 2008 r. Do przyspieszenia prac nad nowelizacją doszło po doniesieniach o
mężczyźnie, który w małej wiosce na Podlasiu przez prawie sześć lat gwałcił swoją córkę Alicję .
Obrona konieczna Kolejna zmiana dotyczy kwestii obrony koniecznej. Chodzi tu o przypadki, w których pod wpływem wzburzenia albo strachu osoba napadnięta przekroczyła granicę obrony koniecznej, czego konsekwencją mogła być np. śmierć napastnika. - Można powiedzieć, że obecnie prawo traktuje taką osobę sprawiedliwie. Jest przepis, który mówi, że jeżeli osoba broniąca przekroczy granice obrony koniecznej, to należy odstąpić od wymiaru kary. Ale sprawiedliwe rozstrzygnięcie jest niestety uzyskiwane w niesprawiedliwy sposób - mówi prokurator Tomasz Szafrański z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Obecne prawo dopuszcza odstąpienie od wymiaru kary tylko po wcześniejszym przeprowadzeniu procesu. - Oznacza to, że nawet jeżeli prokurator dostrzeże okoliczności, które usprawiedliwiają tą osobę, jest zobowiązany postawić zarzut i skierować sprawę do sądu - dodaje Szafrański. W konsekwencji na ławie oskarżonych siedzi ofiara, która jest stygmatyzowana i ostatecznie skazana. Ponieważ, żeby sąd mógł odstąpić od wymierzenia kary musi uznać winę oskarżonego.
Od jutra prawo w tym zakresie się zmieni. Prokurator już na etapie śledztwa będzie mógł umorzyć sprawę, jeżeli uzna, że wyjaśnienia osoby broniącej się są wystarczające.
W serwisie policyjni.pl także: Porwali mężczyznę i zmuszali do picia alkoholu