W trakcie rozprawy żona generała zeznała, że dopiero kilka lat po morderstwie jej męża, śledczy zdecydowali się sporządzić portrety pamięciowe pary, która pojawiła się na miejscu zbrodni chwilę po strzale. - Zostałam zawieziona chyba do laboratorium kryminalistycznego, gdzie przez kilka godzin razem z
policyjnym ekspertem tworzyłam portret tej pary - mówiła dziś w sądzie Małgorzata Papała.
Podczas dzisiejszej rozprawy wyszło na jaw, że portret mężczyzny zniknął z akt. Został tylko portret kobiety. Ani skład sędziowski, ani nawet prokurator nie są w stanie stwierdzić co stało się z tym dosyć istotnym dowodem w sprawie.
W rezultacie nie można go porównać z wizerunkiem oskarżonego Ryszarda Boguckiego, który ostatecznie został rozpoznany przez wdowę po generale, jako ten który miał pojawić się niedaleko miejsca zabójstwa.
Zdaniem obrońców to bardzo dziwna sytuacja. - Jeśli taki portret był, niezależnie czy on bardzo odbiegał od wyglądu pana Boguckiego, czy nie odbiegał, powinien się w każdych okolicznościach znaleźć w aktach sprawy - mówi mecenas Andrzej Zamorowski.
Obrońcy oskarżonego nie są zdziwieni zniknięciem portretu pamięciowego. Ich zdaniem w aktach panuje straszny bałagan i oprócz portretu mężczyzny, w aktach brakuje jeszcze kilku rzeczy, o których obrona na razie nie chce mówić.
W serwisie policyjni.pl także: Persil, jak z prywatnego importu, produkowany w betoniarce