Fot. Robert Krzanowski/AGNa trop seryjnego mordercy prostytutek naprowadziły policję jego własne dzieci
Prostytutki, pracujące na obwodnicy w pobliżu Stryszka w woj. kujawsko- pomorskim od dwóch tygodni nie mają utargu. Twierdzą, że nękają je policjanci, którzy za wszelką cenę chcą się dowiedzieć, kto w październiku zamordował tam dwie osoby. Niektóre zapowiadają, że złożą skargę do komendy za utrudnianie im pracy. - podaje Gazeta Pomorska.
Tirówki twierdzą, że od dwóch tygodni policjanci codziennie się nad nimi znęcają, są wulgarni i chamscy. Za wszelka cenę chcą zdobyć od nich informacje na temat zabójstwa do jakiego doszło tam w październiku - została wtedy zasztyletowana prostytutka i jej klient; mężczyzna został dodatkowo postrzelony. Kobiety twierdzą, że nic nie wiedzą, jednak kryminalni nie dają za wygraną - codziennie zjawiają się w miejscu gdzie stoją dziewczyny, zadają im mnóstwo pytań, jeżdżą z nimi po lesie, a ewentualnym klientom każą... "spie...ć".
19-latka o pseudonimie "Natasza" mówi, że ma do wykarmienia dwójkę dzieci i nie będzie znosić codziennych wizyt funkcjonariuszy i utrudniania jej pracy. Zapowiada, że złoży skargę do komendy.
Stróże prawa odpierają zarzuty i tłumaczą, że ich działania związane są tylko i wyłącznie z troską o bezpieczeństwo. Jak twierdzą, krajowa "dziesiątka" to droga, na której dochodzi do wielu wypadków, także śmiertelnych, a tirówki są potencjalnym zagrożeniem dla kierowców, narażają także swoje życie stojąc przy jezdni. Funkcjonariusze dbając o bezpieczeństwo muszą przyjeżdżać tam codziennie.