Będziemy chcieli pobrać materiał do badań od ponad 20 osób - powiedział w rozmowie z TOK FM Jarosław Szubert z łódzkiej Prokuratury Apelacyjnej, która prowadzi sprawę zabójstwa generała Marka Papały. W ten sposób śledczy nadrabiają 12 letnie zaległości w analizie dowodów z tego postępowania.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Marek Papała, styczeń 1997 r., kiedy został komendantem głównym policji
Warszawscy śledczy, którzy wcześniej prowadzili sprawę nie przebadali dokładnie jednej z próbek krwi pochodzącej z miejsca zbrodni. Jak napisał "Dziennik. Gazeta Prawna" plamy brunatnej substancji policjanci znaleźli kilkaset metrów od samochodu daewoo espero, w którym zginał generał, niemal dokładnie w miejscu, gdzie policyjny pies zgubił trop sprawcy. Okazało się, że jest to ludzka krew.
Warszawskich prokuratorów - jak donosi Dziennik - interesowało jednak tylko, czy nie jest to krew generała. Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Głównej Policji w Warszawie odpowiedziało: to nie jest krew Papały. I na tym badania się zakończyły.
Teraz śledczy z Łodzi, którzy niedawno przejęli sprawę, chcą sprawdzić czy nie była to krew którejś z osób, wymienionych jako potencjalni zabójcy generała. Niewykluczone bowiem, ze sprawca oddając strzał sam się zranił, np. urządzeniem, które miało przechwycić łuskę (bo tej na miejscu zbrodni nie znaleziono). - Na razie poleciliśmy policji uzyskanie materiału porównawczego od osób, które naszym zdaniem powinny być przebadane - stwierdził prokurator Szubert dodając, że teraz trudno jest mu powiedzieć, kiedy poznamy wyniki tych badań.