Zmarły był jednym z głównych podejrzanych w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały.
Wiceminister sprawiedliwości Stanisław Chmielewski, który koordynował prace zespołu wyjaśniającego okoliczności śmierci "Iwana", powiedział, że dotychczasowe ustalenia potwierdzają braną niemal od początku pod uwagę hipotezę, że Zirajewski przedawkował leki nasenne i usypiające by uciec z aresztu śledczego. Miało to nastąpić po przeniesieniu go do szpitala zewnętrznego.
Dodał również, że z przeprowadzonych badań toksykologicznych wynika, iż "Iwan" oprócz przepisanych mu leków przyjął też leki przepisane jego współwięźniowi zawierające substancję antagoniczną do heparyny, zmniejszającej krzepliwość krwi. Poinformował także, że zlecono kolejną opinię dot. profilu psychologicznego więźnia.
Artur Zirajewski, który zmarł na początku stycznia w areszcie śledczym w Gdańsku, 28 grudnia trafił do szpitala po zatruciu lekami nasennymi, które przepisał mu więzienny lekarz.
Do 31 grudnia Zirajewski przybywał w szpitalu MSWiA. Lekarze rozpoznali u niego zatrucie lekami i zapalenie płuc. Właśnie tego dnia został przewieziony do aresztu śledczego w Gdańsku. Osadzono go w oszklonej celi pod stałą obserwacją strażników i służby medycznej. Strażnik zeznał, że więzień stracił przytomność podczas wykonywania czynności higienicznych. Z kolei z zeznań współwięźniów wynika, że mężczyzna w grudniu dostał od jednego ze skazanych gryps, który bardzo go zdenerwował.
W serwisie policyjni.pl także: Od dwóch tygodni czekają pieniądze. Może twoje?