Bolesne spotkanie norweskich artystów z polską policją

Tomasz Nowak, Agnieszka Rogal, TOK FM; Bartłomiej Dreśliński, Gazeta.pl
04.03.2010 , aktualizacja: 15.08.2010 23:21
A A A Drukuj
Warszawscy policjanci nie patyczkowali się z norweskimi artystami, którzy rozbawieni wyszli z nocnego klubu. Zapakowali ich do radiowozu i przewieźli do Izby Wytrzeźwień. - Zostaliśmy poniżeni, potraktowani skandalicznie i nieludzko - mówi reporterom TOK FM Urszula Siemion z Centrum Sztuki Współczesnej, która towarzyszyła cudzoziemcom.
Interwencja policji
Fot. zainteresowani artyści
Interwencja policji
Interwencja policji
Fot. zainteresowani artyści
Interwencja policji
Interwencja policji
Fot. zainteresowani artyści
Interwencja policji
Krwiak na szyi jednego z zatrzymanych artystów
Fot. zainteresowani artyści
Krwiak na szyi jednego z zatrzymanych artystów
W nocy z wtorku na środę, w centrum Warszawy policjanci zatrzymali grupę obcokrajowców, artystów z Norwegii, którzy wyszli właśnie z klubu. Norwegowie - czwórka designerów i grafików - to rezydenci Centrum Sztuki Współczesnej, którzy od kilku miesięcy biorą udział w projektach przygotowywanych przez CSW. Ich opiekunką jest właśnie Urszula Siemion.

W Polsce się mówi po polsku!

Siemion twierdzi, że cała grupa szła spokojnie ul. Mokotowską. Nagle zauważyła, że dwójkę Norwegów idących z tyłu policjanci wciągają do radiowozu. Cudzoziemcy nie bardzo rozumieli co się dzieje.

- Funkcjonariusze twierdzili, że zniszczyliśmy jakiś samochód. Ale kiedy poszłam z policjantem zobaczyć to auto, okazało się, że nie było na nim żadnego śladu - relacjonuje nasza rozmówczyni. Mimo tego cała piątka została przewieziona na komisariat.

- Policjanci byli bardzo brutalni, wulgarni. Dowiedziałam się, że jednym moim prawem jest milczeć i robić to, co każe mi policja - dodaje Siemion. Pomimo protestów i cudzoziemcy i ich opiekunka trafili do Izby Wytrzeźwień, gdzie spędzili 10 godzin.

- Wypiłam ze trzy piwa. Czy to zakazane? Ale nie byłam pijana. Następnego dnia rano badanie alkomatem wskazało 0,0 - oburza się Urszula Siemion.



Z całej grupy tylko Urszula Siemion mówiła po polsku. Artyści nie rozumieli poleceń, które wydawali im funkcjonariusze. - Kiedy ich nie wykonywali, byli bici, uderzani głową o ścianę, powalani na podłogę, rozbierani siłą - relacjonuje Siemion. Jak dodaje, pomimo wielokrotnych próśb nie sprowadzono tłumacza. - Usłyszeliśmy, że jesteśmy w Polsce i wszyscy powinni mówić po polsku.

'Byli pijani i się awanturowali'

Policja twierdzi, że powodem interwencji był fakt, że artyści się awanturowali i zakłócali porządek, ale nie podaje na czym awanturniczne zachowanie cudzoziemców polegało. Rzecznik stołecznej policji Maciej Karczyński o nadużywaniu siły w tym przypadku nic nie słyszał. - Jeżeli te osoby tak uważają, zawsze jest możliwość złożenia skargi, która będzie wyjaśniona - mówi. Jak podkreśla, artyści byli pijani, np. jeden z zatrzymanych miał około 2 promili, a drugi - 1,5.



Z władzami Izby Wytrzeźwień nie udało nam się skontaktować.

Natomiast Urszula Siemion zapowiada, że złoży skargę na stołecznych funkcjonariuszy i skieruje sprawe do sądu.

W serwisie policyjni.pl także: 78-latek: "On mnie kopał, a ja go wieszakiem"



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów