Bartoszycka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie śmierci chorego na zespół Downa 37-latka. Mężczyzna przetrzymywany był przez matkę w zamkniętym pokoju, w metalowej klatce- kojcu. Był zaniedbany i wychudzony.
37-latek mieszkał w domu jednorodzinnym razem z 69-latnią matka i bratem - on w pokoju na dole, matka z drugim synem na górze. Jak wynika z ustaleń prokuratury, kobieta zabraniała zdrowemu synowi kontaktować się i wchodzić do pokoju 37-latka. Mężczyzna posłusznie stosował się do zakazów matki, jednak kiedy przestał słyszeć jakiekolwiek odgłosy dochodzące z pomieszczenia, w którym mieszkał brat, zadzwonił na telefon zaufania i zapytał co powinien zrobić. Informacja natychmiast została przekazana policjantom, wezwano również karetkę pogotowia.
Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon mężczyzny. Jak się okazało, zmarł on w nocy z 22 na 23 lutego.
W pokoju zmarłego stała metalowa klatka o bokach 1,85x 1,45 i 1,30x 1,30 metra. To właśnie w niej znaleziono nagie zwłoki mężczyzny. - 37-latek był wychudzony i zaniedbany, miał długie włosy i zarost. Matka karmiła go mlekiem z butelki ze smoczkiem. Przyczyną śmierci mogła być choroba lub wyniszczenie organizmu.- powiedział w rozmowie z serwisem policyjni.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, Mieczysław Orzechowski.
Kobieta prawdopodobnie usłyszy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.