FBI: Mazur chciał przekupić świadków ws. Papały

bard, met, IAR, tono, PAP
09.02.2010 , aktualizacja: 16.08.2010 00:17
A A A Drukuj
Ryszard Bogucki (po lewej) i Andrzej Z. ''Słowik'' (po prawej) na ławie oskarżonych Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta Ryszard Bogucki (po lewej) i Andrzej Z. ''Słowik'' (po prawej) na ławie oskarżonych
Ruszył proces w sprawie zabójstwa byłego komendanta policji Marka Papały. Na ławie oskarżonych zasiedli Ryszard Bogucki i Andrzej Z. "Słowik". Jak wynika z aktu oskarżenia FBI poinformowało polskich śledczych, że Edward Mazur próbował przekupić świadków aby zdyskredytowali obciążające go zeznania.
Oskarżeni ze swoimi obrońcami
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Oskarżeni ze swoimi obrońcami
Ryszard Bogucki
bard, mazau
Ryszard Bogucki
FBI przekazało polskim śledczym, że polonijny biznesmen z USA Edward Mazur podjął działania, by inni świadkowie za pieniądze zdyskredytowali obciążające go zeznania Artura Zirajewskiego.

Ujawniono to w akcie oskarżenia odczytanym w środę na procesie ws. zabójstwa Marka Papały.

Jak wynika z aktu oskarżenia, Mazur miał opłacić odpowiednim osobom przelot do USA w tej sprawie, co przerwało aresztowanie polonijnego biznesmena w związku z jego procesem ekstradycyjnym.

Według aktu oskarżenia, podstawą zarzutów dla obu sądzonych gangsterów oraz samego Mazura były m.in. zeznania Zirajewskiego. Miano go pytać na spotkaniu gangsterów, czy zabije "dużego psa z Warszawy"; nie potrafił on jednak wskazać, kto miał mu to powiedzieć.

Według prokuratury, zeznania Zirajewskiego potwierdzono "na tyle, na ile było to możliwe", relacjami innymi świadków.

Zdaniem aktu oskarżenia, Papała był obserwowany przez gangsterów na długo przed swą śmiercią. Jedna z wersji śledztwa zakładała, ze zabójcą mógł być Rafał K. - został on zastrzelony zanim zdołano go przesłuchać. Z kolei na miejscu zbrodni, jeszcze przed nią, jeden ze świadków miał widzieć rosyjskiego gangstera Siergieja S.

Akt oskarżenia obrazą dla osoby średnio inteligentnej

- Wysoki sądzie, proszę o rozważenie zasadności zwrotu aktu oskarżenia do prokuratury - mówił przed odczytaniem go Bogucki. - Te akta zawierają takie luki, takie błędy, że według mnie, ten akt oskarżenia jest obrazą dla osoby średnio inteligentnej - stwierdził.



Wbrew opinii swoich adwokatów Ryszard Bogucki poprosił sąd o zezwolenie publikowania przez media jego pełnego nazwiska i wizerunku. Stwierdził, że i tak jego dane są powszechnie znane i byłoby hipokryzją zastrzeganie go teraz.

"Słowik", którego nazwisko i twarz też zna cała Polska, bo był kilka lat poszukiwany listem gończym postanowił jednak występować w mediach jako Andrzej Z.



Sąd zezwolił mediom na rejestrowanie i publikację procesu tylko do zakończenia czytania aktu oskarżenia. Później dziennikarze opuszczą salę. Sędziowie chcą zapobiec sytuacji, w której zeznania wcześniejszych świadków wpłyną na wypowiedzi kolejnych.

Sąd nie przychylił się do wniosku obrońców o zwrócenie sprawy do prokuratury. Obrońcy uzasadniali wniosek tym, że nie mieli dostępu do wszystkich akt sprawy biznesmena Edwarda Mazura, toczącej się przed sądem w Łodzi. Prokurator odpowiedział, że sprawa ta jest odrębną sprawą i mieli wystarczający dostęp do jej akt.

Prokurator odczytał już akt oskarżenia. Dziennikarze zostali wyproszeni z sali. Dalszy przebieg rozprawy był niejawny. Rozpoczęty dzisiaj proces został odroczony do 12 lutego.

Andrzej Z., "Słowik"

- urodzony 1960 r. w Stargardzie Szczecińskim. Jeden z sześciu członków tzw. zarządu, czyli grupy kierującej gangiem pruszkowskim. - "Słowik" uwielbiał bogate życie, piękne kobiety i wydawanie pieniędzy - mówi autorka książki o zabójstwie Papały, Anna Marszałek.

Andrzej Z. zaczynał od drobnych przestępstw typu włamania, oszustwa. Na początku lat dziewięćdziesiątych został skazany za wymuszenia i haracze. Mimo ukrywania się i niestawienia w więzieniu w celu odbycia kary został ułaskawiony przez ówczesnego Prezydenta RP Lecha Wałęsę. - To świadczyło o dużych wpływach podziemia przestępczego - ocenia jeden z twórców "Alfabetu Mafii" Piotr Pytlakowski.



Gangster został ponownie aresztowany w 1998 r. Wtedy po raz drugi udało mu się uniknąć kary. Ze względu na zły stan zdrowia został wypuszczony na wolność na operację kręgosłupa. Jak się później okazało "Słowik" przez cały czas symulował chorobę, a po rzekomej operacji zbiegł do Hiszpanii. Został schwytany dopiero w 2001 roku w Walencji i wydany Polsce. Przyznał się do kierowania grupą przestępczą o charakterze zbrojnym i dostał sześć lat więzienia. Jest oskarżony o to, że namawiał gangstera Artura Zirajewskiego do zabójstwa komendanta głównego policji. Zirajewski zmarł w styczniu w więzieniu na zator płucny. "Słowik" nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nie on zlecał, a jemu zlecano.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów