Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku

1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata orzekł sąd Radzyniu Podlaskim wobec kobiety, która dwa lata temu prowadząc ?elkę? spowodowała wypadek. Instruktor nauki jazdy, który jechał tego dnia z kursantką, usłyszał wyrok 2,5 roku bezwzględnego więzienia.
Kursantce Mirosławie D. sąd w Radzyniu Podlaskim wymierzył karę półtora roku w zawieszeniu na 3 lata i dodatkowo grzywnę ponad 2 tysięcy złotych na rzecz rodzin ofiar, natomiast instruktorowi nauki jazdy dwa i pół roku więzienia, zakaz prowadzenia samochodu przez trzy lata i zakaz wykonywania zawodu instruktora również przez trzy lata.

"Kursant nauki jazdy też odpowiada za naruszanie przepisów" | wideo


Sąd w uzasadnieniu podkreślał, że polskie prawo "nie wyłącza automatycznie odpowiedzialności osób pobierających praktyczną naukę jazdy pod nadzorem instruktora".

Zdaniem sędziego kursantka jechała ze zbyt dużą prędkością, niedostosowaną do trudnych warunków drogowych i atmosferycznych. Dodatkowo kobieta nie posiadała odpowiednich umiejętności do jazdy w takich warunkach. Z kolei instruktor ponosi winę jako współprowadzący pojazd nauki jazdy, m.in. za brak reakcji na zbyt dużą prędkością, z jaką jechała kursantka.

Brak okoliczności łagodzących?

Do wypadku doszło dwa lata temu na drodze nr 19 z Lublina do Białegostoku w miejscowości Rzeczyca w Lubelskiem. Pani Mirosława prowadziła samochód nauki jazdy. Nissan micra, w którym odbywała się lekcja, wpadł w poślizg i zjechał na przeciwległy pas jezdni zderzając się czołowo z nadjeżdżającym Fiatem seicento. W wypadku zginęły dwie osoby.

Choć do wypadku doszło podczas kursu w obecności instruktora, samochód mimo zimowej aury nie miał odpowiednich opon (w Polsce nie ma obowiązku zmiany ogumienia z letniego na zimowe), a na tylnej kanapie jechały dwie dodatkowe osoby, to zdaniem prokuratora te okoliczności nie powinny przesądzać o braku winny kursantki. I dlatego prokuratura chciała, aby kierująca poniosła pełną odpowiedzialność, tak, jak doświadczony kierowca z prawem jazdy. Śledczy domagali się dwóch lat więzienia w zawieszeniu na cztery oraz zakazu prowadzenia pojazdów przez 4 lata.

Obie strony mają prawo odwołać się od wyroku i już wiadomo, że tak zrobią. Mirosława D. jeszcze przed ogłoszenie wyroku zapowiadała, że w razie skazania będzie się odwoływać nawet do Trybunału w Strasburgu.

Prawo niejednoznaczne, ostatecznie i tak decyduje sąd

Zdaniem specjalistów, obowiązujące w Polsce przepisy jednoznacznie nie rozstrzygają, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek spowodowany przez kandydata na prawo jazdy. I tak, jeśli instruktor miał możliwość i czas zareagować na manewr ucznia, to zazwyczaj będzie odpowiadał za konsekwencje błędów podopiecznego. Nieprzypadkowo w samochodzie z "elką" na dachu montuje się dodatkowy hamulec, a instruktora zwalania się z obowiązku zapinania pasów.

Z kolei w razie nagłej, nieprzewidywalnej reakcji ze strony kandydata na kierowcę winę za spowodowanie kolizji drogowej można przypisać prowadzącemu samochód nauki jazdy, np. kiedy osoba przygotowująca się do egzaminu w rażący sposób łamie przepisy ruchu drogowego i nie wykonuje poleceń instruktora w czasie jazdy praktycznej po mieście.