Przypomnijmy: 14 listopada nad ranem pasażer taksówki sterroryzował nożem kierowcę, zabrał mu pieniądze i komórkę, zamknął w bagażniku i ruszył jego
autem. Taksówkarzowi udało się przedostać do wnętrza auta. W czasie szamotaniny napastnik pociął mu nożem ręce. Taksówkarzowi udało się uciec, a napastnik odjechał. Auto porzucił, wsiadł do innej taksówki i zranił nożem w szyję i głowę 52-letniego kierowcę. Policja szybko wytypowała podejrzanego: 22-letniego mieszkańca Krakowa, który przyjechał do znajomych, a był już notowany za rozboje. Mężczyzna nie przyznał się od winy, ale jedna z ofiar rozpoznała go. Został aresztowany.
Śledczym nie dawało jednak spokoju, że drugi z poszkodowanych taksówkarzy nie kojarzył 22-latka. W miniony wtorek policjanci dotarli do komisu, który odkupił skradzioną taksówkarzowi komórkę. Telefon sprzedał 18-latek z Częstochowy. Został zatrzymany. Przyznał się do napadów na taksówkarzy. Zaprzecza, że chciał zabić. Z jego wyjaśnień wynika, że feralnej nocy był pijany i odurzony narkotykami. Pamięta, że o świcie mył zakrwawione i poranione ręce. Obaj poszkodowani rozpoznali w 18-latku napastnika.
- Ubolewamy, że doszło do takiej pomyłki - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński. - Obaj mężczyźni są do siebie bardzo podobni. Na szczęście pomyłka wyszła na wczesnym etapie śledztwa.
22-latek ma prawo wystąpić o odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie. - Gdy to zrobi, nie będziemy oponować - zapowiada rzecznik częstochowskiej prokuratury.