46-letni mężczyzna zadzwonił na policję i powiedział, że właśnie śmiertelnie ranił nożem własnego brata. Grozi mu nawet dożywocie
Policjanci przyjechali pod wskazany adres. Zastali tam 47-latka z ranami od noża i jego rok młodszego brata, tego który wzywał policję. Bratobójca był pijany, miał ponad 2,7 promila alkoholu w organizmie. Czekał na stróżów prawa. Policjanci wezwali karetkę, ale poranionego mężczyzny nie udało się uratować. Policjanci zabezpieczyli narzędzie zbrodni, czyli kuchenny nóż. - Jak ustaliliśmy, do tragedii doszło w czasie kolacji, na której spotkali się bracia. Zaczęło się od sprzeczki, która przybrała gwałtowny obrót - opowiada młodszy aspirant Waldemar Kozera z wieluńskiej policji. - W pewnej chwili młodszy z braci chwycił nóż i dwa razy ugodził nim starszego w brzuch i klatkę piersiową.
Zgon najprawdopodobniej nastąpił natychmiast. W poniedziałek prokurator przesłucha podejrzanego o zabójstwo. 46-latkowi grozi nawet dożywocie.