Pół tysiąca uczniów oraz pracowników Gimnazjum nr 7 przy ul. Krzyżanowskiej w Kielcach ewakuowano w poniedziałek rano z budynku, bo na policyjny numer alarmowy zadzwonił mężczyzna z informacją o umieszczonej tam bombie. Alarm był fałszywy.
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz
Anonimowy telefon policjanci odebrali po godz. 9. - Kilkunastu funkcjonariuszy i pies tropiący materiały wybuchowe przez ponad dwie godziny przeczesywało szkołę. Nic nie znaleźliśmy - informuje Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy świętokrzyskich policjantów.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że dzwoniła młoda osoba. Policjanci będą szukać żartownisia. - Przeanalizujemy billingi, mamy też swoje sposoby na identyfikację takich osób - zapowiada Pedrycz.
Za tego rodzaju żart jego pomysłodawcy może grozić areszt, ograniczenie wolności lub grzywna. Żartowniś może być też obarczony kosztami akcji, a te nie będą małe. W akcji poza policjantami uczestniczył wóz strażacki i karetka pogotowia.
Uczniowie dwie godziny spędzili w sąsiednim budynku Wszechnicy Świętokrzyskiej. Po zakończeniu policyjnej akcji wrócili do szkoły. Lekcje odbywały się zgodnie z planem - z tą różnicą, że skończyły się dwie godziny później.