W alkoteście skończyła się skala...

Pirat drogowy złapany przez policjantów z Wysokiego Mazowieckiego zablokował przenośny alkotest. Dopiero na komendzie udało się zmierzyć mu poziom alkoholu w wydychanym powietrzu. Miał 4,4 promila.
Ktoś zaniepokojony wyczynami na drodze kierowcy BMW zadzwonił na policję. Pirat nie zatrzymał się na wezwanie policjantów. Wręcz przeciwnie. Wcisnął gaz, ale daleko nie zajechał. Po 200 metrach na prostej wpadł w poślizg i zatrzymał się na płocie.

Okazało się, że 28- letni kierowca nie ma prawa jazdy. Gdy pirat dmuchnął w alkotest, urządzenie pokazało 4,2 promila i zablokowało się. Mężczyznę przetransportowano na komendę. Tam dmuchnął w odporniejszy alkomat. Miał 4,4 promila.

Grożą mu dwa lata więzienia.

W serwisie policyjni.pl także: Wpadł najgroźniejszy bandyta. Zobacz pięciu najbardziej poszukiwanych



Więcej o: