Do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 maja 2004 roku. Dwie nastolatki były w domu same. Jedna nocowała u drugiej. Agnieszka i Karolina brały prysznic i prawdopodobnie wtedy doszło do zatrucia tlenkiem węgla. Gdy matka jednej z dziewczynek nad ranem wróciła do
mieszkania, jej córka i jej koleżanka już nie żyły. Jak ustalono, niedrożne były przewody kominowe.
Zdaniem śledczych, winny tej tragedii był współwłaściciel i zarządca budynku, Tadeusz N., który nie zapewnił bezpieczeństwa użytkowania budynku: zaniechał obligatoryjnych okresowych kontroli instalacji gazowych i przewodów kominowych.
Prokuratura wcześniej oskarżała mężczyznę o nieumyślne spowodowanie śmierci, ale zarzut zmieniono. Zdaniem sądu, słusznie. Tadeusz N. odpowiadał więc tylko za to, że nie przeprowadzał corocznych kontroli kanałów kominowych. - Te braki kontroli w sposób ewidentny mogły spowodować i spowodowały narażenie użytkowników lokali na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, do czego w rezultacie doszło - uzasadniał sędzia Paweł Pieczonka.
Administrator kamienicy przyjął wyrok spokojnie, nie chciał jednak rozmawiać z dziennikarzami. Na rozprawie była też matka jednej z nastolatek. - Dla mnie powinien siedzieć w więzieniu za zaniedbanie. Ja straciłam córkę, która poszła do koleżanki po raz pierwszy w życiu i już nie wróciła - mówiła ze łzami w oczach Ewa Dudek. Przyznała, że tak naprawdę straciła dwoje dzieci, bo gdy doszło do tragedii była w ciąży i również drugie dziecko nie przeżyło.
Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Lublinie Robert Lenarcik przyznaje, że każdy zarządca budynku ma obowiązek przeprowadzać kontrole przewodów kominowych raz w roku. - Mówi o tym art. 62 ustawy Prawo Budowlane - dodaje inspektor. Niestety, wielu administratorów i właścicieli kamienic o tym zapomina.