Peja do publiczności: Wiecie co robić z frajerem? Rozje... w chu...

Podczas sobotniego koncertu hiphopowca Peji w Zielonej Górze doszło do incydentu. Jeden z widzów rozjuszył artystę tak, że ten wyzwał go ze sceny i zaczął zachęcać innych widzów, żeby się nim ?zajęli?. Filmy z szarpaniny pod sceną krąży w sieci. Kiedy pisaliśmy ten tekst jeden z nich został usunięty.
Dziś rano z portalu Youtube usunięto kolejne nagranie z tego zajścia. Podobny film można jednak znaleźć w internecie:

Kliknij w zdjęcie, żeby zobaczyć wideo:

Kliknij, by obejrzeć film

Zróbcie z nim porządek

W sobotę na stadionie MOSiR w Zielonej Górze odbyła się wielka impreza hiphopowa. Rap Gra był jednym z punktów kulminacyjnych Winobrania. Jedną z gwiazd wieczoru był poznański artysta Peja. Link do filmu dostaliśmy od czytelnika serwisu Alert24. Film trwa niewiele ponad minutę. Widzimy na nim jak zirytowany Peja mówi do człowieka pod sceną. - Ty, kur.., pedale, jak ja rapowałem ty dziwko, to tyś nie wiedział kur... jak się masz wysr... kur... - krzyczy ze sceny.

Co tak zirytowało rapera? Od świadków dowiedzieliśmy się, że mężczyzna pokazał artyście środkowy palec. Było to już drugiej połowie koncertu. - Gościu stał tuż pod sceną. Zamiast trzymać łapki w górze, jak wszyscy, wystawiał do Peji "faki". Piosenkarz wkurzył się, przerwał utwór i chciał mu spuścić łomot. Próbował zeskoczyć ze sceny, ale chyba było zbyt wysoko. Zaczął krzyczeć do fanów, by zrobili sami z nim porządek - opowiada Tomek, zielonogórski licealista, który bawił się z kolegami na koncercie - W sumie co się dziwić Peji, po co koleś przyszedł na jego koncert, skoro go nie lubi? - pyta.

Peja wpadł w szał. Zaczął krzyczeć do mikrofonu - Wiecie co robić, wiecie co z nim zrobić? Rozjeb... w chu... - krzyczy hiphopowiec.

Widzimy, jak kilkunastu mężczyzn rzuca się na chłopaka w kurtce z moro. Robi się zamieszanie, widzimy przepychankę, kilku mężczyzn kopie chłopaka, słychać krzyki dziewczyn " Wypierdalaj ...". - Tak kończą frajerzy - słychać jak mówi na koniec dumnie artysta.

Na filmie nie widać interwencji ochroniarzy. Wojciech Załustowicz, z firmy Aspe Solutions, organizatora Winobrania i koncertu, nie odbiera telefonu. Poprosiliśmy w biurze o kontakt. Nie oddzwonił.

Nie mamy zgłoszenia o pobiciu

Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiej policji, twierdzi, że nie otrzymano żadnego zgłoszenia o pobiciu podczas sobotniego koncertu. O incydencie dowiedziała się od dziennikarzy "Gazety". - Pobicie jest przestępstwem ściganym z urzędu. Możemy wszcząć postępowanie na podstawie materiału filmowego z koncertu. Najlepiej jednak byłoby, gdyby zgłosił się do nas pokrzywdzony - apeluje rzecznik. Film, który został usunięty z portalu Youtube ma trafić w ręce policjantów.

Kazimierz Rubaszewski, rzecznik zielonogórskiej prokuratury mówi, że podżeganie do popełniania przestępstwa (w przypadku koncertu Peji mogłoby zachodzić przypuszczenie, że podżegał do pobicia) jest zagrożone tą samą karą co dokonanie przestępstwa. W tym przypadku, gdyby śledczy ocenili wkład artysty do pobicia jako spory, mogłoby mu grozić nawet do 8 lat (jeśli ofiara doznałaby ciężkiego uszczerbku na zdrowiu).

- W takich przypadkach kara ma ścisłe powiązanie z obrażeniami, jakich doznała ofiara. Im cięższe, tym wyższe zagrożenie karą - tłumaczy Kazimierz Rubaszewski. Przyznaje, że sprawę policja powinna zbadać także pod kątem zabezpieczenia imprezy przez organizatorów. Czy ochrona wypełniła w pełni swoje obowiązki, i czy szybko zareagowała by rozdzielić sprawców pobicia od ofiary. - Niewystarczające zadbanie o bezpieczeństwo podczas imprezy masowej jest co najmniej wykroczeniem - komentuje prokurator.

Peja ma wyłączony telefon, próbowaliśmy skontaktować się z nim przez jego stronę internetową. Bezskutecznie.



Więcej o: