Twierdzi, że nie miał złych zamiarów, ale prokuratura widzi to inaczej. Mąż odpowie za zamontowanie żonie w sypialni minikamery. Obie strony spotkały się w środę na procesie przed Sądem Rejonowym w Lublinie.
fot. Sławomir Kamiński / AG
Sąd
Były mąż do sądu nie dotarł, ale był jego obrońca, który zgłosił wniosek o skierowanie sprawy do mediacji. Przystała na to również druga strona, uznając, że chce jak najszybciej zakończyć proces.
Wszystko zaczęło się od rozstania małżonków. Para była w separacji, mąż się wyprowadził, ale zamontował w garderobie obok sypialni mini kamerę. Urządzenie było praktycznie niewidoczne; nie było żadnych śladów jego montażu. Buczące urządzenie na początku 2007 roku odkryła teściowa mężczyzny.
Śledczy uznali, że mąż założył kamerę, by mieć dostęp do informacji, do których nie był uprawniony. Stąd akt oskarżenia i sprawa w sądzie.
W czasie śledztwa oskarżony tłumaczył, że nie chciał śledzić żony, ale zależało mu na bezpieczeństwie córki; chciał wiedzieć, co się z nią dzieje. Zgodnie ze środową decyzją sądu, w spór włączy się mediator - kolejna rozprawa w październiku.