Sprawa Olewnika: Jacek K. wychodzi na wolność

Sąd Apelacyjny w Warszawie zadecydował o zwolnieniu z aresztu Jacka K. Przyjaciel Krzysztofa Olewnika jest podejrzany o udział w grupie przestępczej planującej porwanie oraz współudział w uprowadzeniu i przetrzymywaniu. Jacek K. może jeszcze dziś opuścić areszt w Sztumie.


- Nie ma takich dowodów, które by w dużym stopniu uprawdopodobniły winę Jacka K., a takie uprawdopodobnienie musi być niemal pewne. W dowodach nie znalazło też uzasadnienia twierdzenie, że podejrzany mataczy - mówiła po ogłoszeniu wyroku sędzia Małgorzata Mojkowska.

"Jacek K. nie będzie mataczył"

W tej sytuacji prokuratura rozważa zastosowanie innych środków zapobiegawczych wobec Jacka K. - możliwy jest dozór policji i poręczenie majątkowe. Obrona od samego początku twierdziła, że poszlaki są niewystarczające do stosowania środków zapobiegawczych i dziś Sąd Apelacyjny podzielił ten pogląd.

- Pan Jacek, tak jak od początku deklarował, nie będzie się ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości, nie będzie mataczył w sprawie i nie będzie utrudniał śledztwa - powiedział obrońca podejrzanego Grzegorz Buchholz.

"To porażka, argumentacja obrony jest śmieszna"

Siostra zamordowanego, Danuta Olewnik-Cieplińska, jest zaskoczona decyzją sądu. Jak powiedziała, ciężko jest jej komentować to postanowienie.

- Dla mnie jest to oczywiście jakaś porażka. Decyzja sądu jest dla mnie zaskakująca - zaznaczyła Danuta Olewnik-Cieplińska. Według siostry zamordowanego "śmieszna" jest argumentacja, jaką posłużyli się podczas rozprawy adwokaci Jacka K. U podejrzanego znaleziono bowiem notatki, z których wynikało, że wiedział, co dzieje się z porwanym. Jednak obrońcy tłumaczyli, że zapiski Jacka K. to wynik wizyty u jasnowidza, który miał mu podać szczegółowo, co dzieje się z Olewnikiem.

- Myślę, że dla wielu osób to jest śmieszne. Żaden z jasnowidzów, z którymi się kontaktowaliśmy nie był bliski prawdy. Nie jest to więc dla mnie żadna wymówka - wyjaśniła Danuta Olewnik-Cieplińska.

Termin tymczasowego aresztu Jacka K. mijał dziś. Prokuratura Apelacyjna chciała jednak przedłużenia aresztu o kolejne 3 miesiące. Wniosek odrzucił najpierw płocki Sąd Okręgowy. Uzasadniono, że chociaż istnieje duże prawdopodobieństwo, iż podejrzany ma związek ze sprawą, to nie da się jednoznacznie określić charakteru tego związku. Dziś Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał decyzję płockiego sądu.

Jacek K. znał Krzysztofa Olewnika od dziecka. Był także przyjacielem jego rodziny.

Więcej o: