Prokuratura nadal chce trzymać przyjaciela Olewnika w areszcie

Jest wniosek o przedłużenie aresztu dla Jacka K. - dawnego przyjaciela i wspólnika Krzysztofa Olewnika. Jak informuje radio TOK FM odpowiednie dokumenty trafiły już do płockiego sądu. K. jest podejrzewany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współudział w porwaniu Olewnika.
Termin tymczasowego aresztu dla Jacka K. upływa 11 sierpnia. O tym czy areszt zostanie przedłużony w przyszłym tygodniu ma zdecydować Sąd Okręgowy w Płocku. Podobny wniosek prokuratury trzy miesiące temu płoccy sędziowie odrzucili. Uznali wtedy, że zgromadzone dowody to poszlaki, na podstawie których nie można wykluczyć innych wersji wydarzeń. Na przykład, zdaniem składu orzekającego billingi wskazujące na kontakty Jacka K. ze środowiskiem przestępczym nie odpowiadają na pytanie czy podejrzany współpracował z gangsterami, czy też rozmawiał z nimi, bo chciał pomóc w uwolnieniu Krzysztofa Olewnika.

Kilka dni później decyzję płockich sędziów uchylił Sąd Apelacyjny w Warszawie. Uznał, że wspomniany zbiór poszlak mimo wszystko wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że K. dopuścił się zarzucanych mu czynów. Dlatego mężczyzna musiał zostać w areszcie przez kolejne trzy miesiące.

To on mógł być zleceniodawcą porwania

Rola, jaką prokuratura przypisuje w całej sprawie Jackowi K. nie jest do końca znana. - Wydaje się, że jest podejrzewany o to, że to on wynajął porywaczy. Nawet nie po to by Krzysztofa zabić, ale żeby go usunąć na jakiś czas - stwierdził w rozmowie z radiem TOK FM Piotr Pytlakowski, dziennikarz śledczy Polityki i jednocześnie współautor książki o porwaniu Krzysztofa Olewnika. Jedna z wersji mówi bowiem o tym, że Olewnik wykrył przekręty, które K. miał robić w prowadzonej przez nich wspólnie firmie, zajmującej się obrotem stalą.

Na niekorzyść K. przemawiają między innymi sprzeczności, które w toku śledztwa pojawiły się pomiędzy jego zeznaniami a zeznaniami innych świadków. Nie zgadzały się na przykład godziny, w których mężczyzna był widziany w różnych miejscach w dzień po porwaniu. K. twierdzi, że tego dnia wstał o 8 rano a przed domem Krzysztofa Olewnika pojawił się około 9. Tymczasem świadkowie zeznali, że wiedzieli jego samochód na miejscu porwania już o 6 rano.

Część z tych wątpliwości najprawdopodobniej miała rozstrzygnąć wizja lokalna z udziałem podejrzanego, przeprowadzona na początku lipca w okolicach domu Krzysztofa Olewnika. O jej przebiegu prokuratura nie chce jednak mówić.

Serwis policyjni.pl poleca: Piwo z listkiem marihuany zniknie ze sklepów



Więcej o: