32 - letni mieszkaniec miejscowości Miączyn na Lubelszczyźnie widocznie nie miał najlepszego dnia. Wszedł do pierwszego sklepu, zabrał artykuły spożywcze i chciał wyjść nie płacąc - Za pierwszym razem zabrał ciasteczka, batoniki i żelki - mówi Joanna Kopeć z Komendy Miejskiej w Zamościu. Złodzieja zatrzymała obsługa sklepu. Wtedy po raz pierwszy miał do czynienia tego dnia z policją. Otrzymał mandat w wysokości 200 złotych i odszedł.
Po kilku chwilach wszedł do innego sklepu i zrobił dokładnie to samo. Zabrał towar, chciał wyjść i dał się złapać - Tym razem próbował wynieść dwa batoniki i herbatniki - mówi rzecznik zamojskiej policji. Ochrona sklepu znowu wezwała policjantów, którzy wypisali złodziejowi mandat - tym razem 500 złotych.
Po kilku godzinach mężczyzna jeszcze raz zjawił się w sklepie. - Chciał zabrać parę skarpet oraz parówki - mówi Joanna Kopeć i dodaje, że złodziejaszka znowu nakryła obsługa sklepu. Właściciel wezwał policję, a zirytowani policjanci skierowali w końcu sprawę do sądu grodzkiego. Mężczyźnie grozi kara ograniczenia wolności i grzywna.
- Mężczyzna zaproponował dla siebie karę tysiąca złotych - mówi Joanna Kopeć i dodaje, że nie wiadomo jeszcze czy sąd przystanie na jego propozycję.
Serwis policyjni.pl poleca: Nie chciał oddać skradzionego piwa i wędzonego kurczaka