Zaginiony szyfrant chciał odejść ze służby

Tomasz Nowak, TOK FM; Bartłomiej Dreśliński, Michał Engelhardt, Gazeta.pl
07.05.2009 , aktualizacja: 07.05.2009 17:05
A A A Drukuj
Najbardziej prawdopodobna wersja, to że szyfrant zniknął bo miał problemy zdrowotne - twierdzi Janusz Zemke członek Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych po spotkaniu z szefem Służby Wywiadu Wojskowego. Chorąży Stefan Zielonka chciał odejść ze służby.
Stefan Zielonka
Fot. policja
Stefan Zielonka
- Zaginięcie szyfranta wywiadu wojskowego nie pociąga za sobą zagrożenia dla państwa - uważa Stanisław Rakoczy, szef Sejmowej Komisji Komisji do spraw Służb Specjalnych. Jego zdaniem służby nie popełniły w tej sprawie specjalnych błędów.

Zgodnie z najbardziej prawdopodobną hipotezą chorąży "miał poważne problemy zdrowotne" - powiedział Janusz Zemke. Dodał, że zaginiony chorąży chciał ze służby odejść, był przez kilka tygodni na zwolnieniu lekarskim. - Wywiad podjął wszelkie działania ochronne - dodał Zemke.

- Wszystkie znaki mówią raczej o źródłach osobistych i prywatnych zniknięcia, a nie agenturalno - sensacyjnych - stwierdził Donald Tusk, pytany o zaginięcie szyfranta.

- Wiele wskazuje na czynnik osobisty i osobiste problemy - powiedział dziennikarzom Jacek Cichocki, który w kancelarii premiera odpowiada za służby specjalne.



Jestem przekonany, że służby od dawna poszukiwały już szyfranta - mówi portalowi Gazeta.pl były szef WSI generał Marek Dukaczewski. Możliwe, że jest to kontrolowany przeciek, wyraz bezradności służb przed nieuniknionym wyciekiem - podejrzewa Dukaczewski. Takie zniknięcia w służbach już się zdarzały, ale rzadko - dodaje.

Wyciekiem informacji, razem z imieniem i nazwiskiem jest oburzony generał Roman Polko. Zdaniem byłego szefa BBN i GROM-u informacje o problemach osobistych chorążego Stefana Zielonki są mało prawdopodobne. Bo tacy ludzie są szkoleni i wielokrotnie sprawdzani.

Serwis policyjni.pl poleca: Wyjaśniona tajemnica strzelaniny w Gdańsku. To CBŚ



Zobacz więcej na temat:

Podziel się