Górnik nie lubił Żydów, więc ich poniżał

Żydzi są powodem apatii, mordują przeciwników politycznych, zatruwają aryjczyków i zniewalają narody - pisał w wydawanych przez siebie gazetkach górnik w Wodzisławia Śląskiego. Sfotografował się też przed komorą gazową z ręką wzniesioną w geście nazistowskiego pozdrowienia. Teraz odpowie za to przed sądem.
27-letni Mateusz S. ps. "Sitas" zarejestrował stowarzyszenie "Sojusz Prawdy", które wydawało gazetki "Zjednoczony front", "Biały glos" i "Prawo życia". Dwie z nich były nawet wpisane do rejestru czasopism. - Zamieszczane w nich publikacje poniżały Żydów i osoby czarnoskóre oraz nawoływały do waśni na tle rasowym i narodowościowym - ujawnił w poniedziałek prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

"Sitas", autor większości tekstów, nie ukrywał swoich poglądów. W publikacji "Żydowski terroryzm" rozwodził się nad tym, jak to Żydzi mordują swoich przeciwników politycznych, a w 2050 r., w wyniku spisku, opanują cały świat. Ostrzegał też przed czarnoskórymi, którzy jego zdaniem mają skłonności do popełniania przestępstw. Mariusz S. sprzedawał wydawane przez siebie gazetki po 5-6 zł, część tłumaczonego na język angielski nakładu wysyłał też do USA.

W mieszkaniu zatrzymanego przez ABW mężczyzny znaleziono zdjęcia, na których stał z ręką wzniesioną w geście faszystowskiego pozdrowienia. Jedno z nich było zrobione na tle komory gazowej w obozie koncentracyjnym. W komputerze S. znaleziono też testament, w którym prosił, aby podczas jego pogrzebu kompanii krzyczeli nad grobem "Rahowa". To skrót angielskiego zwrotu Racial Holy War, oznaczającego święta wojnę rasową.

Katowicka prokuratura skierowała w poniedziałek do sądu akt oskarżenia przeciwko 27-latkowi. Za publiczne nawoływanie do waśni na tle narodowościowym i rasowym grożą mu 3 lata więzienia. - Mężczyzna przyznał się do winy i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze - mówi rzecznik prokuratury.

Według Marcina Kornaka z antyfaszystowskiego stowarzyszenia "Nigdy więcej", działające na Górnym Śląsku grupy o charakterze neonazistowskim są świetnie zorganizowane i wywodzą się ze środowisk pseudokibiców. - Dlatego bardzo ważne jest, aby prokuratura, policja i ABW ścigały je z całą stanowczością, a nie umarzały śledztwa - podkreśla Kornak.

Tak było półtora roku temu, kiedy prokuratura w Zabrzu umorzyła sprawę pikniku, podczas którego zebrani w ogródkach działkowych uczestnicy skandowali: "Sieg Heil!" i wyciągali ręce w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Organizatorem imprezy był Paweł Szmidt, który w 2005 r. z listy LPR bezskutecznie kandydował do Sejmu. Bawiła się z nim Leokadia Wiącek, późniejsza działaczka Młodzieży Wszechpolskiej i asystentka europosła Macieja Giertycha. Prokuratura uznała jednak, że piknik był imprezą zamkniętą, nie doszło więc do publicznego propagowania poglądów nazistowskich.

Przeczytaj: Policja sprawdzi, kto klei rasistowskie hasła