Bity i kopany po głowie zmarł. Bandyci za kratkami

Łódzcy policjanci Łodzi zatrzymali 34-latka poszukiwanego listem gończym za śmiertelne pobicie. Wraz z kolegą zakatował 27 latka w Bełchatowie. Jego kompan wpadł zaraz po bandyckim pobiciu.
W nocy z 29 na 30 października w Bełchatowie przechodnie znaleźli zwłoki 27-latka znaleźli przypadkowi przechodnie. Mężczyzna miał na ciele liczne ślady świadczące o brutalnym pobiciu. Wiele wskazywało na to, że ciało zostało podrzucone. Podczas wstępnych działań policjanci ustalili, że w nocy ofiara bawiła się w jednym z lokali rozrywkowych w mieście. Doszło do kłótni z pracownikiem ochrony, która to przeniosła się na zewnątrz budynku. 27-latek został dotkliwie pobity pięściami i skopany po całym ciele w szczególności po głowie. Zmarł. Napastnicy ciało umieścili w bagażniku auta a następnie wywieźli na obrzeża miasta gdzie porzucili je.

Dwa dni po zdarzeniu bełchatowscy stróże prawa zatrzymali 35-letniego mieszkańca powiatu wieluńskiego podejrzanego o pobicie. Został aresztowany. Za drugim napastnikiem wydano list gończy. Z ustaleń policji wynikało, że 34-latek ukrywa się w jednym z górskich kurortów. Funkcjonariusze pod lupę wzięli miejsca gdzie mógł się pojawić.

Wczoraj przyjechał do wsi w gminie Gomunice, w której mieszka jego rodzina. Sądząc po ilości bagażu jaki spakował miał zaplanowany dłuższy wyjazd. Kiedy zobaczył wchodzących na teren posesji policjantów zamknął się wewnątrz auta. Po chwili jednak otworzył widząc uzbrojonych funkcjonariuszy. Później tłumaczył, że obawiał się przepowiedni kobiety, która kiedyś wróżąc mu stwierdziła, że na terenie tej posesji dojdzie do przelewu krwi. Dlatego się poddał. Trafił do aresztu. Obu bandytom grozi do 10 lat więzienia.

Więcej o: