Seks w komórce księdza

Małgorzata Czajkowska
29.08.2008 , aktualizacja: 29.08.2008 14:56
A A A Drukuj
Co łączy księdza, atrakcyjną kobietę i właściciela komisu? Odpowiedź na to pytanie pierwsi poznali bydgoscy policjanci, którzy wszczęli śledztwo w sprawie szantażowania duchownego.
Paweł L., wikary z parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla na Błoniu stał się przestępczym celem nie bez powodu. Duchowny spotykał się z kobietami i uprawiał z nimi seks. - Najczęściej w sutannie - ujawniają policjanci. - Na dodatek uwieczniał te chwile aparatem fotograficznym i telefonami komórkowymi.

Jak ustaliła policja, sprzętem zainteresowała się jedna z kobiet, która dokładnie przejrzała galerię zdjęć. Przekonana o tym, że jest jedyna, na widok rywalek ze złości zabrała duchownemu komórki. Później zadzwoniła do niego z propozycją, że odda wszystko razem z zawartością, jeżeli ten jej zapłaci. Przez kilka dni trwały negocjacje, w końcu stanęło na kilkunastu tysiącach złotych.

Wikary wycofał się jednak i powiedział, że pieniędzy nie da. - Wtedy kobieta sprzedała telefony w komisie w centrum miasta - opowiadają policjanci pracujący nad sprawą.

Właściciel komisu, prawdopodobnie z nudów, także zapoznał się z niewykasowaną galerią zdjęć i postanowił zrobić z nich użytek. Skontaktował się z duchownym i zaproponował sprzedaż kompromitujących fotografii. - Tym razem stawka wyjściowa była wyższa, bo 200 tys. zł - zdradza policja. - W końcu, w toku negocjacji zmieniono sumę okupu na 10 tys. zł.

Kościół Chrystusa Króla znajduje się przy ul. Lotników. W sąsiedztwie jest cmentarz, a niedaleko komisariat Błonie. Wikary Paweł L. zdecydował się opowiedzieć o wszystkim policjantom. Ci podpowiedzieli mu, by umówił się z szantażystą lub szantażystami na cmentarzu. Mężczyźnie, który z nim negocjował, zaproponował spotkanie we wtorek wieczorem. Między grobami miało dojść do przekazania sprzętu i pieniędzy. Po okup przyszedł młody mężczyzna, nie wiedział, że za każdym drzewem, pomnikiem czają się policjanci. Szantażysta został zatrzymany.

Ewa Olszewska, zastępca szefa prokuratury Bydgoszcz-Południe przyznaje, że nadzoruje taką sprawę. - Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć - mów.

Jak się dowiedzieliśmy, w czwartek prokuratura postawiła zarzuty podejrzanemu. Bydgoszczanin stanie przed sądem za to, że wspólnie i w porozumieniu z nieustalonym dotąd mężczyzną próbował wyłudzić najpierw 200, a później 10 tys. zł za aparat fotograficzny i dwa telefony komórkowe oraz groził, że jeśli duchowny pieniędzy nie da, przekaże zdjęcia prasie brukowej.

Bydgoszczanin opuścił areszt za poręczeniem majątkowym, jest pod policyjnym dozorem. Raz w tygodniu musi się zgłaszać do komisariatu. Policja zatrzymała do wyjaśnienia właściciela komisu. Funkcjonariusze nie wykluczają, że to on jest wspólnikiem.

Ks. Henryk Berka, proboszcz parafii Chrystusa Króla nic nie wiedział o kłopotach swego wikarego. - To chyba jakaś pomyłka, naprawdę nic nie wiem - powiedział "Gazecie".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów