Zrozpaczona
kobieta zadzwoniła w nocy pod numer 112. Mówiła, że nie wie gdzie jest, że zakopała się na leśnej drodze, a na domiar złego towarzyszy jej 16-letnia córka. Do lasu miał ją wyprowadzić
GPS.
Policjanci z Białobrzegów wsiedli do samochodu terenowego i zaczęli poszukiwania. Udało im się ustalić, że kobieta jest gdzieś w okolicach Grabowego Lasu w gminie Stromiec. Cały czas utrzymywali kontakt telefoniczny z zaginioną. W końcu patrolując las natknęli się na zakopane audi ze zrozpaczoną kobietą.
Policjanci pomogli kobiecie wyciągnąć
samochód i konwojowali ją do Białobrzegów. Dla pewności wskazali jej drogę do Radomia.
Nie zawsze miłośników nawigacji GPS udaje się tak łatwo odnaleźć. W zeszłym roku pewna 28-latka zaginęła, również dzięki niej, w podwarszawskich lasach. Żeby ją odnaleźć,
trzeba było użyć śmigłowca z kamerą termowizyjną. Jeszcze dłużej czekała na pomoc grupa młodych Anglików, który utknęli w lesie koło Korfantowa na Opolszczyźnie. Z głównej drogi zjechali też dzięki nawigacji. Szukali pomocy w ambasadzie, pomocy drogowej, w końcu zadzwonili na policję. Funkcjonariusze odnaleźli ich i z pomocą okolicznych rolników wyciągnęli samochód z błota.
Młodzi ludzie spędzili w lesie w sumie kilkanaście godzin. Był i taki kierowca, który dzięki nawigacji utopił samochód w jeziorze. Zlekceważył znaki zakazu ruchu, bo GPS pokazywał, że ma jechać właśnie tędy. Tyle, że od czasu, kiedy mapa była aktualizowana,
drogę przecięło sztuczne jezioro. Kierowca zadzwonił na 112 w momencie, gdy jego samochód zatonął. Szczęśliwie jemu i pasażerom udało się wydostać na dach pojazdu.