Gangster Zirajewski zmieniał zeznania. Obciążał nawet Leszka Millera

mil, tm, PAP, IAR
15.02.2010 , aktualizacja: 16.08.2010 00:09
A A A Drukuj
W procesie oskarżonych o współudział w zabójstwie Marka Papały pierwszy raz odczytano zeznania Artura Zirajewskiego - kluczowego świadka, który kilka tygodni temu zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Z zeznań wynika, że Zirajewski często zmieniał zdanie. O związki z zabójstwem oskarżał innych gansterów i ...Leszka Millera. - Nie komentuję zeznań gangstera - mówił nam były premier.
Ryszard Bogucki (po lewej) i Andrzej Z. ''Słowik'' (po prawej) na ławie oskarżonych
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Ryszard Bogucki (po lewej) i Andrzej Z. ''Słowik'' (po prawej) na ławie oskarżonych
Artur Zirajewski- były płatny zabójca zmarł trzeciego stycznia w areszcie na zator płucny w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego zeznania mają być dowodami w procesie dwóch współoskarżonych o śmierć Papały: Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z pseudonim "Słowik".

Wersja z 1999 roku. "Tego psa trzeba pozbyć się jak najszybciej"

Z zeznań Zirajewskiego - ujawnionych po raz pierwszy - wynika, że o śmierci byłego szefa policji, zaczął on mówić śledczym w kwietniu 1999 r. Zirajewski, który w 1998 r. był "ochroniarzem" trójmiejskiego gangstera Nikodema Skotarczaka, w pierwszych zeznaniach powiedział, że w kwietniu 1998 r. na spotkaniu Skotarczaka z nieznanymi mężczyznami w hotelu Marina w Sopocie słyszał, że "tego psa trzeba pozbyć się jak najszybciej, bo się wycofał" i "trzeba to załatwić jak najszybciej, bo ma wyjechać za granicę". Rozmówcy mieli czekać na sygnał od "człowieka z MSW". Zirajewski wywnioskował wtedy, że chodzi o przemyt narkotyków.

Skotarczak miał później powiedzieć Zirajewskimu, że jego rozmówcami w Marinie byli m.in. Słowik i Edward Mazur. Według Zirajewskiego, zlecenie za 40 tys. dolarów przyjął gangster Siergiej S. (w maju ma zeznawać jako świadek w tym procesie). Zirajewski nie wiedział wtedy kogo dotyczyło zlecenie, a nazwisko Papały skojarzył dopiero po jego zabójstwie w 1998 r.

Rok 2000: Papała? To tylko własne przemyślenia

W maju 2000 r. Artur Zirajewski zeznał, że "pewne elementy wcześniejszych zeznań wyolbrzymił", bo na spotkaniu w hotelu Marina w kwietniu 1998 r. nie było mowy o zleceniu zabójstwa Marka Papały - jak sam zeznawał w 1999 r. - Nigdy nie słyszałem, by to nazwisko padło w kontekście zlecenia - mówił w 2000 r. Przyznał, że to, co zeznawał w 1999 r., było "zbudowaną przez niego hipotezą na podstawie własnych przemyśleń".

Wersja z 2002. "Bałem się o swoich bliskich"

Zapytany w 2002 r. przez prokuratora o rozbieżności w swych zeznaniach Zirajewski wyjaśniał je "obawą o bezpieczeństwo swych bliskich". Mówił, że obawia się zemsty ze strony osób, które wymienił w swych zeznaniach. Dodawał, że bał się też postawienia mu zarzutu udziału w zabójstwie Papały. Zapewniał, że mówi prawdę. Podkreślał ponadto, że ma nadzieję na nadzwyczajne złagodzenie kary w swojej sprawie o udział w tzw. klubie płatnych zabójców z Gdańska (skazano go za to ostatecznie na 15 lat więzienia).

W 2005 r. Zirajewski znów zmienił zeznania i twierdził, że w Marinie Edward Mazur wymienił imię i nazwisko Papały jako ofiary zlecenia.

W zeznaniach z 2007 roku Zirajewski obciążał Millera

Z odczytanych zeznań wynika też, że gangster Nikodem Skotarczak miał mówić Zirajewskiemu, że Mazur finansował działalność rządu Leszka Millera z przemytu narkotyków. Zirajewski pod koniec swych zeznań w 2007 r. powiedział o spotkaniu u konsula Grecji w 1997 r. w Gdańsku nt. przemytu narkotyków, w którym - zdaniem gangstera - mieli uczestniczyć: Leszek Miller, Mazur, Skotarczak i gangster Riccardo Fanchini. Grupa która spotkała się u konsula miała zajmować się przemytem narkotyków, broni i diamentów. Papala miał ich chronić i powiadomić, gdyby na ich trop wpadła policja. Z relacji Zirajewskiego wynika, że Papała zginął, bo nie chciał gangsterom przekazać informacji dotyczących banków i firm, które były w zainteresowaniu policji. Miały być też plany zabójstwa innych osób -zginąć miała sędzia Piwnik (wydała niekorzystny dla kogoś wyrok) a także Ryszard Krauze (bo oszukał kolegów).

Zirajewski prosił śledczych, by możliwie długo nie ujawniali tego zeznania, które ujawnił dopiero wtedy "z obawy o życie". Wtedy też gangster przypomniał sobie słowa z jednego ze spotkań ws. Papały z 1998 r.: "Gdyby Leszek nie podjął decyzji, to chłop by jeszcze żył". Zirajewski dodał, że chodziło o Papałę, ale nie pamiętał, kto to powiedział. Ponadto Zirajewski miał pretensje do śledczych, że informacja o jego zeznaniach wyciekła do prasy, co mogło negatywnie wpłynąć na jego bezpieczeństwo.

Leszek Miller w rozmowie z portalem gazeta.pl powiedział, że nie będzie komentował słów gangstera.



Udział Millera w sprawie - niepotwierdzony

Prokurator Jerzy Mierzewski po zakończeniu dzisiejszej rozprawy powiedział, że udział b. premiera Leszka Millera w sprawie zabójstwa "nie został w żaden sposób potwierdzony". - Udział Millera nie został w żaden sposób potwierdzony, przynajmniej na tym etapie śledztwa, kiedy ja miałem z tym do czynienia i ja to prowadziłem; w tej chwili prowadzi to prokuratura w Łodzi, ich proszę pytać - powiedział dziennikarzom Mierzewski. Dodał, że istotny jest czas, kiedy zeznania zostały złożone, jednak dopytywany przez dziennikarzy odmówił dokładniejszego wyjaśnienia.

Krytycznie o zeznaniach Zirajewskiego wypowiedział się obrońca Andrzeja Z., mec. Jerzy Milej. Powiedział on dziennikarzom, że obrona będzie starała się weryfikować zeznania Zirajewskiego. - Jednym z takich środków weryfikacji będzie zeznanie Millera - dodał.

- Sami państwo zobaczyli, jak te zeznania wyglądają, naszym zdaniem od początku do końca nie są one wiarygodne - mówił Milej. Zaznaczył, że według niego każdy człowiek, który przeanalizuje zeznania Zirajewskiego, dojdzie do takiego samego wniosku.



W serwisie policyjni.pl także: Agresywny niewidomy zmasakrował dwóch sąsiadów



Oskarżeni: Bogucki i "Słowik"

W procesie mającym wyjaśnić sprawę zabójstwa byłego szefa policji generała Marka Papały na ławie oskarżonych zasiedli Ryszard Bogucki i Andrzej Z pseudonim "Słowik". Andrzej Z. to jeden z szefów gangu pruszkowskiego. Jest oskarżony o to, że namawiał gangstera Artura Zirajewskiego do zabójstwa komendanta głównego policji. "Słowik" został siedem lat temu zatrzymany w Hiszpanii i przewieziony do Polski. Od tego czasu przebywa w areszcie. Ryszard Bogucki również należący do mafii pruszkowskiej, miał stać na czatach. Gangster ma już na koncie wyrok skazujący za zabójstwo "Pershinga". W wyniku postępowania polska prokuratura postanowiła postawić mu także zarzut udziału w zabójstwie Marka Papały.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów