W nocy z soboty na niedzielę czterech młodych napastników napadło i brutalnie pobiło mężczyznę, aby... skraść mu latarkę. Ofiara do dnia dzisiejszego przebywa w szpitalu z ciężkimi obrażeniami organów wewnętrznych. Sprawcy zostali zatrzymani. Żaden nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na pytania, co stało się feralnej nocy. Wszyscy tłumaczą się, iż byli zamroczeni alkoholem.
Fot. Waldek Sosnowski / Agencja Gazeta
Policja
W niedzielę stołecznym policjantom udało się ustalić personalia jednego ze sprawców napadu. Jak się okazało, mężczyzna pracował w jednym z warszawskich sklepów RTV. Kiedy funkcjonariusze zjawili się w mieszkaniu 20-letniego Adriana P., mężczyzna nie zaprzeczył, iż brał udział w bójce, jednak wszystko tłumaczył niepamięcią spowodowaną upojeniem alkoholowym. Przyznał jednak, że razem z nim imprezowali tej nocy 21-letni Paweł D. oraz 23-letni Paweł K. Był jeszcze jeden mężczyzna, jednak żaden ze sprawców nie pamiętał jak się nazywał, ani gdzie mieszkał.
Po całym dniu poszukiwań, w końcu udało się ustalić kim jest czwarty z napastników. Dziś rano wywiadowcy zapukali do mieszkania 19-letniego Tomasza D. Zaskoczony mężczyzna dobrowolnie oddał latarkę, którą ukradł swojej ofierze.
Czterej sprawcy tłumaczą się, że nie pamiętają, co dokładnie stało się feralnej nocy, bo byli zamroczeni alkoholem. Obecnie wszyscy przebywają w policyjnym areszcie.