TK zakwestionował w sumie trzy przepisy nowelizacji. Za niekonstytucyjne uznał licytowanie odholowanego samochodu, jeśli sprawca przez określony czas nie płaci nałożonej kary. Zdaniem trybunału niedopuszczalne jest zlicytowywanie samochodu, który nie należy do sprawcy wykroczenia.
Zdaniem trybunału niezgodny z konstytucją jest również brak trybu odwoławczego od nałożonych kar. Tu TK posłużył się przykładem kierowcy wiozącego rannego w wypadku. Jeśli przekroczenie prędkości zostałoby udokumentowane przez fotoradar kierowca nie miałby się jak bronić. Obecnie może dochodzić swoich praw przed sądem powszechnym.
Bogaci bez punktów Trybunał zakwestionował też przepis pozwalający nie nakładać punktów karnych na kierowców przekraczających prędkość, którzy szybko i bez dyskusji zapłacą mandat. Zdaniem TK spowodowałoby to nierówność wobec prawa. Bogaci płaciliby bez dyskusji i unikali punktów karnych.
Trybunał zakwestionował ostatecznie całą ustawę, bo zakładała ona wykreślenie niektórych wykroczeń drogowych z kodeksu. Miały one być karane w drodze administracyjnej. W rezultacie po uchyleniu kar administracyjnych kierowcy przekraczający prędkość nie mogliby być w ogóle karani.
Drakońskie i nieprecyzyjne przepisy Ustawa została skierowana do TK przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zdaniem prezydenta przepisy zawarte w dokumencie są zbyt restrykcyjne. Między innymi chodzi o przepis pozwalający na odebranie kierowcy samochodu w przypadku, gdy nie uiści on dobrowolnie kary, a następnie umożliwiający sprzedaż tego samochodu - nawet jeżeli w chwili przekroczenia prędkości nie kierował nim właściciel.
Przedstawiciel Prokuratora Generalnego wskazywał, że przepisy są nieprecyzyjne i w przypadku zajęcia i ewentualnej sprzedaży pojazdu, którym została przekroczona prędkość, nie precyzują, co zrobić z przewożonym ładunkiem.
O wszystkim decydowałby jeden urząd Jak mówi minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda nowela jest niekonstytucyjna, gdyż przy jej uchwalaniu nie zasięgnięto opinii Krajowej Rady Sądownictwa. Według skierowanej do Trybunału ustawy kary za przekroczenie prędkości byłyby nakładane nie jak dotychczas w trybie wykroczenia, ale w drodze decyzji administracyjnej wydawanej przez organ administracji centralnej (Główny Inspektorat Transportu Drogowego). Oznacza to, że decyzję w tej sprawie wydawałby tylko jeden urząd w Polsce, mający siedzibę w Warszawie. W efekcie skargi obywateli na decyzje o nałożeniu kary byłyby rozpatrywane przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.
Lech Kaczyński zwracał uwagę, że wiązałoby się to z tym, że sprawy o przekroczenie dozwolonej prędkości byłyby przenoszone z sądów powszechnych do sądu administracyjnego, co mogłoby wiązać się z ogromnymi opóźnieniami w rozstrzyganiu spraw. I właśnie ta zmiana zdaniem prezydenta powinna być skonsultowana z KRS.
- Zastrzeżenia budził także przepis nadający decyzji administracyjnej o nałożeniu kary pieniężnej rygor natychmiastowej wykonalności - dodaje. Duda.
Gdyby ustawa weszła w życie kierową, którzy uchylaliby się od płacenia kar, prawo jazdy byłoby tymczasowo zawieszane, a za każde kolejne wykroczenie płaciliby dwa razy więcej.
W serwisie policyjni.pl także: Kierowca do policjanta: "Sam przyjdę do was, gdy wytrzeźwieję!"