Ochroniarz Cocomo śmiertelnie pobił klienta. Jest poszukiwany

30.09.2014 01:00
Na początku września Cocomo przy ul. Rynek 60 zmieniło nazwę na Passion

Na początku września Cocomo przy ul. Rynek 60 zmieniło nazwę na Passion (KAMILA KUBAT)

W głośnym klubie ze striptizem przy Rynku 60 ochroniarz śmiertelnie pobił mężczyznę - dowiedziała się "Wyborcza". Sprawca uciekł, jest poszukiwany, a klub od tragedii działa normalnie
Cocomo to słynna na cały kraj sieć klubów go-go. Niektórzy klienci, którzy go odwiedzili, budzili się następnego dnia z kilkudziesięcio-, a nawet kilkusettysięcznymi rachunkami. Rekordowy rachunek wystawiony przez klub Cocomo, w Poznaniu, opiewał na blisko 1 mln zł.

W całym kraju do dziś toczy się kilkadziesiąt spraw przeciwko właścicielowi sieci. Na początku września wszystkie kluby zostały nagle zamknięte. Ale tylko po to, by zmienić szyld. Już dzień później tam, gdzie było Cocomo, rozpoczęły działalność kluby pod nowymi nazwami. Nie zmieniły się ani tańczące na rurkach dziewczyny, ani obsługa baru, a przede wszystkim właściciel - wszystkimi nadal zarządza Agencja Reklamowo-Marketingowa "Event" z Krakowa we współpracy z Agencją Reklamowo-Marketingową "Galileo" z Warszawy.

Dwa wrocławskie dwa kluby Cocomo też zmieniły szyld. Ten przy Rynku 29 to od trzech tygodni Princess, a ten w kamienicy Rynek 60 przyjął nawę Passion. To właśnie w nim doszło tydzień temu do tragedii.

Feralne zdarzenie z niedzieli na poniedziałek

Relacjonuje świadek zdarzenia: - To było nocą z niedzieli na poniedziałek, z 21 na 22 września. Ochrona z tamtejszego klubu, już wcześniej słynąca z przemocy, pobiła jednego z gości. Przyszedł wraz z kompanem pijany. Protestował, gdy odmówiono im wejścia do klubu. Wtedy ochroniarz uderzył go pięścią w twarz tak mocno, że człowiek poleciał do tyłu, uderzył głową w ścianę, upadł i stracił przytomność. Z klubu zabrała go karetka pogotowia.

W szpitalu okazało się, że doznał poważnych obrażeń czaszki i zapadł w śpiączkę. Udzielona pomoc nie dała rezultatu. Pobity nie odzyskał już przytomności i zmarł.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi wrocławska prokuratura, ale nie udziela na jego temat żadnych informacji. Nieoficjalnie wiemy, że ochroniarz, który dopuścił się śmiertelnego pobicia, uciekł i ukrywa się.

Rzeczniczka prokuratury Małgorzata Klaus: - Rzeczywiście, doszło do takiej sytuacji. Personalia ochroniarza są nam znane. Szukamy go.

Policję o zajściu w klubie powiadomili lekarze. Policja potwierdza, ale szczegółów również zdradzać nie chce.

Klub działa jak gdyby nigdy nic

Klub Passion od czasu tragedii działa normalnie. Wczoraj, gdy tam poszliśmy porozmawiać z obsługą, robotnicy akurat wyklejali szybę przyciemniającą folią. Nie udało nam się wejść do środka. Musieliśmy zadowolić się rozmową przez domofon. Miły męski głos poinformował, że owszem, zdarzył się incydent, i że w klubie nikogo teraz nie ma i ze wszystkimi pytaniami należy zwracać się do centrali firmy.

- Czyli? - dopytujemy.

- Do agencji Event, która współpracuje ze spółką Galileo - poinformował rozmówca i odłożył słuchawkę. Więcej jej już nie podniósł.

Pytania o tragiczny wieczór wysłaliśmy do agencji e-mailem. Bez odpowiedzi.

Prezesem i właścicielem agencji Event jest 30-latek Jan Sz. z Krakowa. Biznes prowadzi wraz z o dwa lata młodszym bratem Marcinem. Szefową Galileo jest Monika M., najbliższa współpracownica Sz., na co dzień zajmująca się sprawami lokali.

Jeszcze gdy należące do firmy kluby działały pod marką Cocomo, Jan Sz. mówił w "Superwizjerze" TVN: - Nie można wykluczyć, że kiedyś jakaś głupia sytuacja się stanie. Na razie się nie stała.

Komentarze (41)
Ochroniarz Cocomo śmiertelnie pobił klienta. Jest poszukiwany
Zaloguj się
  • remo29

    Oceniono 128 razy 118

    To jakiś przybytek dla masochistów chyba - albo ci po pijaku wyczyszczą konto, albo spuszczą solenny wpie...
    --
    parada karzełków

  • jan.w2

    Oceniono 111 razy 109

    A dlaczego Jan Sz., a nie Jan Szybawski. Co wstydzi się nazwiska. W telewizorni pokazywał nawet mordę, to po co ukrywać go z nazwiska.

  • lewyprawydlazabawy

    Oceniono 93 razy 87

    Co tu gadać. Gdyby była to profesjonalna ochrona. Ale kluby zatrudniają bandziorów z ulicy, którzy sądzą, że w majestacie prawa mogą wybijać ludziom zęby.

  • lehoo

    Oceniono 81 razy 79

    "Cocomo to słynna na cały kraj"

    Powiedziałbym raczej, że osławiona

  • zocha688

    Oceniono 61 razy 61

    ochroniarze bija i to bardzo, swojego czasu duzo bawilam sie w rynku, widzialam straszne rzeczy, pracowalam tez w galeriach i wiem co robia ze zlodziejami. jest to dla tych prymitywow wielki powod do dumy. naprawde zalecam ostroznosc

  • nina519

    Oceniono 53 razy 47

    to morderca nie ochroniarz zabić człowieka bo był pijany to sie nie mieści w głowie ????

  • kar.as

    Oceniono 45 razy 45

    Trzeba być głupkiem, aby płacić za pooglądanie gołych lasek. I jeszcze się dać opędzlować i pozwolić na spuszczenie wpierd///lu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje