Dożywocie za dwa zabójstwa w Filharmonii Dolnośląskiej

05.05.2014 14:48
Marzec 2013, policjanci prowadzą Michała M. do jeleniogórskiej prokuratury na przesłuchanie

Marzec 2013, policjanci prowadzą Michała M. do jeleniogórskiej prokuratury na przesłuchanie (Źródło: policja)

Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze skazał na dożywocie Michała M., pracownika Filharmonii Dolnośląskiej, który w nocy z 7 na 8 marca 2013 roku zabił 57-letniego pracownika ochrony Pawła K. oraz zgwałcił i zabił 27-letnią harfistkę Victorię J.
Oskarżonego nie było na rozprawie. Przebywa w areszcie tymczasowym w Wołowie. Na ogłoszenie wyroku trzeba byłoby go transportować w konwoju. Sąd uznał, że nie ma takiej potrzeby.

30-letni Michał M. uznany został za winnego dwóch zabójstw popełnionych ze szczególnym okrucieństwem, a do tego gwałtu oraz rozboju. Za każde z morderstw sąd osobno skazał go na dożywotnie więzienie z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po co najmniej 50 latach.

- Sąd przychylił się do kary, o którą wnioskowaliśmy, ale nie uwzględnił naszego żądania ograniczenia skazanemu praw publicznych na 10 lat - komentuje prokurator Sebastian Ziębicki.

Był bardzo brutalny

57-letni ochroniarz Paweł K. zginął od kilkudziesięciu ran, zadanych zarówno tępym narzędziem, jak i nożem. 27-letnią harfistkę Victorię J. znaleziono skrępowaną. Miała zakneblowane usta. Zginęła uduszona, a wcześniej została zgwałcona. Później sprawca zabrał jej jeszcze 150 zł z portfela, telefon komórkowy i klucze.

Sędzia-sprawozdawca Andrzej Żak odczytanie wyroku rozpoczął od szczegółowego opisu obrażeń odniesionych przez ofiary. Na wniosek pokrzywdzonych rodzin prosił o niepodawanie opinii publicznej drastycznych szczegółów zbrodni.

- Przestępstwa zostały popełnione ze szczególnym okrucieństwem, ponieważ sprawca zadał ofiarom o wiele więcej ciosów niż to było potrzebne do zabicia - mówił sędzia Żak. - Na rzecz pokrzywdzonych rodzin sąd zasądził kilkaset tysięcy zł nawiązki, ale to tylko symboliczny gest. W żaden sposób nie wynagrodzi cierpienia, jakiego doświadczyły ofiary przed śmiercią.

Krewni ofiar otrzymają po 500 tys. zł.

Problem z alkoholem

Po ogłoszeniu wyroku sąd przedłużył skazanemu areszt. Orzeczenie nie jest prawomocne. Teraz strony mają 14 dni na złożenie apelacji. - Będziemy się odwoływać, bo kara jest nazbyt surowa. Poza tym wciąż nie ma pewności co do poczytalności skazanego - mówi Tomasz Konkol, obrońca Michała M.

Pięcioosobowy skład orzekający sądu nie miał jednak wątpliwości, że sprawca był poczytalny. - Świadczą o tym sporządzane kilkakrotnie opinie biegłych psychiatrów wsparte badaniami psychologa - mówił sędzia Żak.

Michał M., pracujący w filharmonii jako techniczny, w noc zabójstwa pił i grał na automatach w pobliskim barze. Tajemnicą poliszynela było, że miał problemy zarówno z alkoholem, jak i "jednorękimi bandytami", na których przegrywał coraz większe sumy. Choć był w stałym związku, nie stronił też od towarzystwa przygodnie poznawanych kobiet. Jego znajomi opowiadali nam rok temu, że młoda harfistka, która przyjechała do Jeleniej Góry z Warszawy na gościnne występy, od razu wpadła mu w oko.

Wszystko przez hazard

Ustalenie sprawcy nie zajęło policjantom wiele czasu. Zarejestrowały go kamery monitoringu. Na miejscu odkryto części garderoby należące do Michała M. A także list, w którym napisał: "Wszystko przez hazard. Poległem".

Sprawcę policjanci zatrzymali już kilka godzin po morderstwie, w pociągu relacji Kraków - Katowice. Gdy przed stacją Jaworzno podeszli do niego policjanci po cywilnemu, był tak zaskoczony, że nie stawiał oporu.

Do Jeleniej Góry Michał M. przeprowadził się około trzy lata wcześniej z Wrocławia. W stolicy Dolnego Śląska zerwał wszystkie kontakty z rodziną. W filharmonii twierdzą, że nigdy wcześniej nie było z nim problemów. Był cichy i grzeczny. Inaczej już po zatrzymaniu charakteryzowała go policja. Okazało się, że kilka razy był notowany za wszczynanie awantur pod wpływem alkoholu.

Komentarze (37)
Dożywocie za dwa zabójstwa w Filharmonii Dolnośląskiej
Zaloguj się
  • wichura

    Oceniono 77 razy 63

    "Rodzina Pawła K. otrzyma 250 tys. zł, krewni Victorii J. 500 tys. zł." - raczej "ma zasądzone", bo wątpię, by cokolwiek otrzymali. Gość nie ma nic, spadku raczej nie dostanie (zerwał kontakty z rodziną, a rodzice - wiedząc, co się święci - nie zapomną go wydziedziczyć), pracować nie będzie...
    Lepiej sprzedać go na podroby i kasę podzielić pomiędzy pokrzywdzone rodziny (po 40kPLN za nerkę, może stówkę za serce itd.). Cytując klasyka: po co taki człowiek żyje, jak ten chwast?

  • mlot_babilonski

    Oceniono 59 razy 39

    tylko pan mecenas kochający drogie limuzyny inaczej będzie śpiewał, jeśli kogoś z rodziny mu zaszlachtują

  • abstrakcyjny2013

    Oceniono 33 razy 27

    taki osobnik powinien zostać skreślony z listy ludzi.
    Zakolczykowany i z bydlęcym paszportem ....do uśpienia już nie jako człowiek

  • rudi_0

    Oceniono 69 razy 27

    "Serdeczne" pozdrowienia dla tzw."przeciwnikow" kary sierci !
    Dla zbrodniarzy...gdyz dla ludzi obowiazuje ona nadal.

    KAZDY UNICESTWIONY ZBRODNIARZ = OCALONE LUDZKIE ISTNIENIA.
    ZNIESIENIE KS-A TO ZBRODNIA PRZECIWKO LUDZKOSCI !

  • popijajac_piwo

    Oceniono 32 razy 20

    "Poza tym wciąż nie ma pewności co do poczytalności skazanego"

    To po co go trzymać przy życiu?...

  • mistermadmat

    Oceniono 34 razy 14

    ...super wyrok ..teraz z moich podatków będziecie utrzymywać tą gnidę do końca jej marnych dni, kula w łeb z kałacha oszczędziła by nam podatnikom wydatków..... chłopaki pod celą będą wiedzieć co przeskrobał więc niech szykuje dupkę bo będzie oliwiona regularnie.....

  • krzywelustro

    Oceniono 13 razy 13

    "Krewni ofiar otrzymają po 500 tys. zł"

    Kaktus mi na dłoni wyrośnie, jeśli otrzymają. Rzetelniej byłoby napisać "Sąd nakazał skazanemu wypłacenie po 500 tys. zł rodzinie każdej z ofiar".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje