Rzecznik KGP: "Policjant też może pęknąć"

Policjant, który przed tygodniem w Opatowie zabił teściów i popełnił samobójstwo, dwa razy leczył się odwykowo. Czy powinien dostać kolejną szansę w policji? - Trzeba odpowiedzieć na to pytanie, choć w ludzką psychikę nie możemy zajrzeć - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.
Dramatyczne wydarzenia działy się w piątkowy wieczór. Około godz. 19 Dariusz B., policjant z 10-letnim stażem z komendy powiatowej w Opatowie, pobrał broń przed rozpoczęciem służby. Przed godz. 21 przyjechał do domu teściów, w którym byli też jego żona oraz dwaj synowie: 5 - i 8-letni. Najpierw zastrzelił teściową, potem teścia, a prawdopodobnie rykoszetem została ranna jego żona, która uciekła z domu i wezwała pomoc. Potem policjant odebrał sobie życie.

- Przyczyną tragedii były nieporozumienia rodzinne. Co bezpośrednią ją spowodowało, jeszcze nie wiadomo - informuje Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Policjant wyprowadził się od żony, krytycznego dnia wymieniali się jeszcze SMS-ami. Miał też problemy z alkoholem - leczył się odwykowo w 2007 i 2011 roku. Czy w chwili tragedii był pijany, nie wiadomo. Ale gdy odbierał broń w komendzie, nie wzbudził podejrzeń innych policjantów. Ustalono, że zanim pojechał do domu teściów, spotkał się ze znajomymi, z którymi podobno wypił trochę alkoholu.

- Jednym z wątków naszego postępowania będzie kwestia dopuszczenia mężczyzny do służby - zapowiada prokurator. Policja też prowadzi wewnętrzne postępowanie.

Rozmowa z Mariuszem Sokołowskim

Marcin Sztandera: Sprawca tragedii z Opatowa dwa razy leczył się odwykowo. Rozumiem, że to choroba i takich ludzi nie należy skreślać, ale czy policjant powinien dostać kolejną szansę?

Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji: Opinię o dopuszczeniu do służby, z ograniczeniami lub nie, podejmuje zewnętrzna komisja lekarska tworzona przez ekspertów. Na taką komisję policjanta skierować też może przełożony. Może on też poprosić psychologa o rozmowę z tym funkcjonariuszem.

Nie było jednak tajemnicą, że ten policjant miał problemy z alkoholem.

- Nie chcę komentować tego konkretnego przypadku. Generalnie zasada jest taka, że jeżeli funkcjonariusz ma problemy alkoholowe, zgłasza się do lekarza czy przełożonego i mówi o tym, że chce się leczyć i czy może liczyć na wsparcie. Przełożony może go skierować na komisję lekarską, która oceni jego zdolność do służby. Trzeba jednak pamiętać, że leczenie odwykowe nie wyłącza z odpowiedzialności za przewinienia dyscyplinarne.

A co z tymi policjantami, którzy uparcie twierdzą, że nie mają problemu z alkoholem, choć to nieprawda?

- Tu szczególnie istotna jest rola przełożonego. On wprawdzie nie będzie wiedział, co się dzieje w domu danego policjanta, ale obserwuje inne symptomy. Zgodnie z zarządzeniem komendanta głównego w sprawie przekazywania broni nie przydziela się jej lub odbiera policjantom, których zachowanie, cytując dokładnie, "budzi uzasadnione podejrzenie, że mogą użyć broni palnej niezgodnie z przepisami lub doprowadzić do jej utraty".

Trudno sobie wyobrazić sytuację, że na służbie jest policjant, który nie może nosić broni.

- Ale to się zdarza. Czasami w takiej sytuacji policjanci są też przesuwani do innych zadań, w których noszenie broni nie jest konieczne.

Czy policjanci przechodzą okresowe badania pod kątem dopuszczenia do broni?

- Takie badania odbywają się zawsze na początku służby. Potem w przypadku gdy są jakieś niepokojące sygnały.

Czyli policjant, który nie miał żadnych problemów, przez całą służbę może nie przejść takich badań?

- Tak. Może nie być dodatkowego badania przez całą służbę, jeżeli nie ma do tego powodów.

Może więc warto zmienić te procedury?

- Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw dokładnie wyjaśnić ostatnie tragiczne zdarzenie. Bardzo nam na tym zależy.

Wydarzenia w Opatowie wstrząsnęły całą policją?

- Pytanie, czy można było uniknąć tych dramatycznych wydarzeń, pojawia się po każdej tragedii. To wyjątkowa sytuacja, tego typu przypadki w policji zdarzają się niezmiernie rzadko, chociaż jesteśmy ponad 100-tysięczną formacją, w której narażenie na stres jest wyjątkowo duże. Musimy tę sprawę wyjaśnić, choć proszę pamiętać, że w psychikę ludzką nie możemy zajrzeć.