Niezwykły spacer po areszcie. Zobacz celę Pershinga

To największy areszt w Polsce. Tu przetrzymywano Pershinga, tu w ramach represji w stanie wojennym trafił Bronisław Komorowski. Dziś mało kto może się dostać do środka, a my zapraszamy na wirtualny spacer po białołęckim areszcie.
To największy areszt w Polsce, a jeszcze do niedawna także w Europie. Powstały 50 lat temu zakład mieści 1,5 tys. więźniów. Położony na Białołęce, na skraju lasu, gdzie dociera tylko jeden autobus. Często mówi się, że jest to areszt dla najbardziej niebezpiecznych przestępców. Przebywała tu gangsterska "śmietanka" z pierwszych stron gazet: m.in. Pershing, Klepak, Malizna, Dziad, Masa, Parasol. Trafiają tu przestępcy, którzy dokonali najbardziej brutalnych zbrodni - zabójstw ze szczególnym okrucieństwem, porwań, udziału w grupach gangsterskich. Ale nie tylko - w latach 1981-82 władze przetrzymywały tu internowanych działaczy "Solidarności". Trafili tu m.in. Bronisław Komorowski, Adam Michnik, Jacek Kuroń, Henryk Wujec, Janusz Onyszkiewicz czy Karol Modzelewski. Współcześnie areszt może się kojarzyć z filmem "Symetria" - tu bowiem nagrywano niektóre sceny.



Pierwsze, co rzuca się w oczy wchodzącemu na teren aresztu to ogromna przestrzeń i niczym niezmącona cisza - jakby przed chwilą zarządzono ewakuację. Oczywiście to tylko pozory. Życie bowiem toczy się w celach i podziemiach. Wszystkie cztery pawilony mieszkalne, Centrum Kształcenia Ustawicznego oraz pokoje widzeń i przesłuchań połączone są podziemnymi korytarzami. Przejścia są jednokierunkowe, a każdy "pas ruchu" oddziela od drugiego gruby mur. Co kilkadziesiąt metrów są kraty ograniczające ruch w obrębie pawilonu monitorowane przez kamery. Długość wszystkich podziemnych korytarzy wynosi 400 metrów. - Takie rozwiązanie służy bezpieczeństwu jednostki, funkcjonariuszy, ale również osadzonych - wyjaśnia ppłk. Cezary Śmietanowski, dyrektor aresztu. Tysiące krat, kamer, umundurowany funkcjonariusz na każdym kroku powodują, że miejsce robi wrażenie.

Do środka nie każdy może się dostać. Wymaga to zgody dyrektora jednostki i może nastąpić tylko w uzasadnionych sytuacjach. Zgodę taką otrzymują np. studenci kierunków pedagogicznych w ramach praktyk studenckich czy instytucje prowadzące wspólnie ze Służbą Więzienną działania resocjalizacyjne względem skazanych. Osobie z zewnątrz wpuszczonej do aresztu towarzyszy strażnik. Każda taka wizyta wymaga przeorganizowania życia więziennego.

Panoramy wykonała firma pano360.pl

Więcej o: