Zarzuty za cierpienie zwierząt w schronisku w Dyminach

Przełom w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w schronisku w Dyminach. Była kierowniczka tej placówki Grażyna K. jest podejrzana m.in. o znęcanie się nad przetrzymywanymi tam zwierzętami. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść.
- W czasie śledztwa Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód ustaliła, że Grażyna K. była odpowiedzialna za zadawanie cierpienia i znęcanie się nad przetrzymywanymi w schronisku psami - informuje Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Postawiono jej zarzut z artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt: "Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów albo znęca się nad nim w sposób określony podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

Grażyna K. była kierowniczką schroniska w Dyminach od 2006 do 2010 roku. - Zwierzęta przebywały tam w niewłaściwych warunkach, bez uprzedniej segregacji ze względu m.in. na płeć czy wielkość. W efekcie dochodziło do agresji psów, niekontrolowanego rozmnażania, zarażania chorobami - wylicza Mielniczuk. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść.

Chociaż Grażyna K. usłyszała już zarzuty, prokuratura jeszcze nie zakończyła śledztwa. - Podejrzana złożyła nowe wyjaśnienia, przekazała dokumenty, które nie były wcześniej znana prokuraturze. Rzucają ona inne światło na całą sprawę, musimy to przeanalizować - mówi Mielniczuk.

Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku "Gazeta" jako pierwsza napisała o nieprawidłowościach w kieleckim schronisku dla bezdomnych zwierząt. Wówczas placówką zarządzało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Kielcach. Zwierzęta przetrzymywano w skandalicznych warunkach, część z nich była wygłodzona. Psy zagryzały się w boksach, usypiano je, a schronisko nie potrafiło wyjaśnić z jakiego powodu.

Grażyna K., przedstawiciele PUK-u i władze Kielc na początku bagatelizowały te zarzuty. Gdy jednak schronisko odwiedziła delegacja parlamentarzystów i na miejscu zobaczyli jak to wygląda, miasto musiało zareagować, a powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. PUK odsunięto od prowadzenie schroniska i zaczęło nim zarządzać Świętokrzyskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Kielcach.

- To chyba druga tego typu sprawa w Polsce, kiedy kierujący schroniskiem usłyszał zarzuty prokuratorskie. Będzie to przestroga dla innych - ocenia Karina Schwerzler, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. ochrony zwierząt.

- Ta sprawa idzie do przodu. Mam nadzieję, że była kierowniczka poniesie konsekwencje - podkreśla Ewa Bartosik ze ŚTOZ-u.

I przypomina, że rok temu wiele osób i instytucji zwracało uwagę, że w schronisku źle się dzieje. - Wystarczy przypomnieć, że za czasów PUK-u tony zwierząt wyjechały ze schroniska martwe. Szkoda, że wtedy nikt nie reagował - zaznacza Bartosik.

Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 10 miesięcy rządów PUK-u, czyli od stycznia do października ubiegłego roku, do utylizacji trafiło ponad 8 ton martwych zwierząt. Średnio jeden pies waży 15-20 kg.

- Dobrze, że ta sprawa znalazła finał, prokuratura odwaliła tu kawał dobrej roboty - ocenia Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach.

Prezydent Kielc Wojciech Lubawski początkowo bronił Grażyny K. i ekipy PUK-u. Teraz wypowiada się w innym tonie. - Nie ma ludzi bezkarnych. Jeśli ktoś popełnił przestępstwo, musi za to odpowiedzieć - podkreśla.

- Tylko, że na razie żaden z pracowników miejskiej spółki jaką jest PUK, ani żaden urzędnik z ratusza, którzy kontrolowali w tym czasie schronisko, nie poniósł konsekwencji - zwracamy uwagę.

- Poczekajmy, na razie został postawiony zarzut. Jeśli będzie wyrok, to ci ludzie nie będą mogli pracować w spółce komunalnej - zapowiada prezydent.

Z przełomu w śledztwie zadowoleni są kieleccy radni. - Mam nadzieję, że teraz te zarzuty potwierdzą się przed sądem - mówi Mariusz Goraj z PiS. Agata Wojda z PO dodaje: - Sprawa była poważna, a w schronisku dochodziło do dantejskich scen. Ta decyzja prokuratury potwierdza, że ani dziennikarze, ani opinia publiczna nie byli histerykami, tylko mówili prawdę.

angelina.kosiek@kielce.agora.pl



Więcej o:
Komentarze (9)
Zarzuty za cierpienie zwierząt w schronisku w Dyminach
Zaloguj się
  • notremak

    Oceniono 4 razy 4

    Kielce to miasto PiS-u. A Żeromski w "Syzyfowych pracach" nazwał je Klerykowem. To sporo wyjaśnia
    (w doktrynie katolickiej zwierzę jest rzeczą).

  • tytus1

    Oceniono 1 raz 1

    ***Średnio jeden pies waży 15-20 kg.

    Ja popatrzylbym tez tu - pies ze schroniska w ktorym nie ma co jesc wazy 15-20 kg??? Tyle waza srednie dobrze odzywione psy czy to znaczy ze w tym schronisku tylko takie byly - malych nie bylo wcale??? Male kundelki to max 5-6 kg
    Utylizacja zwierzat drogą oficjalna to dosc droga sprawa.

    T

  • plantin

    0

    Minęły 3 lata i nic a prokuratura pracuje w pocie czoła, sprawa jest wielowątkowa, skomplikowana, setki świadków - z tego część za granicą, trzeba powołać wielu biegłych etc. - który z tych przypadków zachodzi w tej sprawie ?

  • mariaantonina29

    0

    PALUCH skontrolujcie PALUCH! Tam też jest masakra wiem bo próbowałam tam pracować

  • 36krzysiek

    0

    Liczę, że sędziemu nie zadrży ręka podpisując tej....wyrok skazujący bez zawiasów, po drugie w kieleckie powinien być wysłany jakiś kurator z bardziej cywilizowanego środowiska. Tamtejsi ludzie mają mentalność średniowiecza.

  • tygrys102

    0

    Grażyna do eutanazji...to przecież nie jest człowiek, ale...bezuczuciowy robot

  • res_js

    0

    Mam nadzieję, że do wyroku bezwzględnego więzienia, sędzia dołoży przymusową sterylizację tego babsztyla, tak aby nigdy więcej jej zwyrodniałe geny nie zostały przekazane następnemu pokoleniu.
    Takich osadzonych, współwięźnie powinni traktować identycznie jak traktują pedofilii. To tak samo jest znęcanie się nad słabszym i bezbronnym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX