Podpalacz z Bielan nagrany przez monitoring. WIDEO

Najpierw ktoś podpalił sklep, dzień później kilka ulic dalej spłonął salon fryzjerski. To nie pierwszy raz, gdy przedsiębiorcy z Bielan są nękani, a policja nie może złapać sprawców.
Do obu podpaleń doszło w tym tygodniu. Nocą ktoś podłożył ogień pod sklepem na rogu ul. Żeromskiego i Perzyńskiego. Lokal miał być otwarty lada dzień, teraz trzeba go wyremontować, bo w środku jest czarny. Spłonęła część jednej ściany, wybito też okna. Właściciel mówi, że tydzień temu ktoś podpalił też jego drugi sklep, który prowadzi na Mokotowie. Tam załoga zauważyła jednak ogień i udało się go ugasić, zanim wyrządził poważne szkody.

Kilka ulic dalej także nocą przy Kochanowskiego ktoś podpalił salon fryzjersko-kosmetyczny. Jego właścicielka pani Dorota jest załamana. W salon zainwestowała z mężem wszystkie pieniądze. Prowadzą go od półtora roku. Zatrudniają sześć osób. - Jakiś młody mężczyzna w szarej bluzie z kapturem wrzucił kawałek płytki chodnikowej i wybił dziurę w witrynie, później chlusnął jakąś cieczą z wiadra i wrzucił do środka dwie skarpety. Gdy wpadły do lokalu, coś eksplodowało i w środku pojawił się ogień. Wszystko widać na zapisie z kamer monitoringu - opowiada mąż pani Doroty.

- Po policję w środku nocy zadzwonili sąsiedzi, bo usłyszeli wybuch i myśleli, że to bomba - dodaje kobieta. - Gdy przyjechaliśmy na miejsce, ogień był już ugaszony, ale salon nadaje się do generalnego remontu.

Z obu lokali nic nie zginęło. Ich właściciele twierdzą, że nikt im nie groził. Nie wiedzą, kto mógł podłożyć ogień. - Są zapisy na monitoringu z poczty i banku, które znajdują się obok, ale na policji dano mi do zrozumienia, że o nagrania mam się postarać sam - mówi jeden z właścicieli. Także prowadzący drugi lokal są rozczarowani opieszałością śledczych w zbieraniu dowodów. - Wydostałem zapisy z kamer monitoringu, na których widać sprawcę. Są dwa nagrania, jedno sprzed lokalu, drugie z monitoringu osiedlowego, na którym mężczyzna jest już bez kaptura. Zawiozłem je na komisariat przy ul. Żeromskiego, który zajmuje się sprawą. Mam nadzieję, że tym razem sprawy nie umorzą. Wiosną jakiś mężczyzna oblał kwasem masłowym wejście do naszego lokalu, też to zgłosiliśmy i wtedy nic się nie działo. Nie chcemy, by teraz podpalenie też rozeszło się po kościach. Ktoś zniszczył nasz majątek. Nie wierzymy w przypadek.

Na środku salonu nadal leży kawałek płyty chodnikowej, którą wybito szybę. Mąż pani Doroty znalazł też fragmenty skarpetek, które wrzucił podpalacz, ale policja nie była zainteresowana tymi dowodami.

Mieszkańcy są zaniepokojeni. - Dwa podpalenia, jedno pod drugim, to wygląda jak zemsta mafii albo wymuszanie haraczy - opowiada jedna z mieszkanek. - Co tu się dzieje? To taka spokojna dzielnica.

Ktoś inny dodaje. - A może to konkurencja? Tu w okolicy są już trzy sklepy monopolowe, a miał powstać kolejny.

Małżeństwo podkreśla, że każdy dzień zamknięcia punkty to dla niego kolejne starty, bo trzeba płacić wynagrodzenia, czynsz i rachunki. Było ubezpieczone, ale firma nie spieszy się z wypłaceniem odszkodowania. - Przyjechał rzeczoznawca, zrobił zdjęcia, ale powiedział, że może wyceniać straty tylko do 100 tys. zł. Tu koszty będą większe, więc musi przyjechać ktoś inny - opowiada pani Dorota. - Nie możemy się o to doprosić, a bez tego nie możemy zacząć sprzątania.

Lokal stoi pusty, witryny zabito dechami. - Ponieważ było to podpalenie, żeby wypłacić odszkodowanie, musimy mieć też opinię biegłego z zakresu pożarnictwa - mówi Beata Wójcik, rzecznik prasowy firmy ubezpieczeniowej Allianz. - Zleciliśmy zewnętrznej firmie sporządzenie takiej ekspertyzy. W piątek w tej sprawie ktoś powinien się odezwać do właścicieli salonu fryzjerskiego. Zgodnie z umową na załatwienie sprawy mamy 30 dni.

Policja prowadzi dwa oddzielne dochodzenia. Zbiera dowody i ustala świadków podpaleń. Dla dobra śledztwa nie chce informować o szczegółach. - Czekamy na opinię biegłego z zakresu pożarnictwa - mówi Edyta Adamus z Komendy Stołecznej Policji.

Ewa Wrzosek, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Warszawa Żoliborz potwierdza, że wczoraj trafiło do niej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na uszkodzeniu pawilonu handlowego i salonu fryzjerskiego. Dodaje: - W obu przypadkach sprawca działał podobnie. Zbił szybę i wlał łatwopalną ciecz. Jego tożsamość pomoże ustalić zapis z monitoringu.

Więcej o: