Na biurku nauczycielskim leżą opakowania prezerwatyw, pigułek antykoncepcyjnych i pokazowa spirala domaciczna. Wszystko to dzieje się pod okiem dwóch dwudziestoparolatek. Właśnie prowadzą gościnne zajęcia o metodach antykoncepcji.
Anna Grzywacz i Aleksandra Józefowska są ochotniczkami z Grupy Młodzieżowych Doradców "Ponton" z Warszawy. Od roku prowadzą zajęcia o edukacji seksualnej w warszawskich gimnazjach (od III klasy wzwyż, czyli najmłodsi to 15-latkowie) i szkołach średnich. Grzywacz, absolwentka lingwistyki, na co dzień tłumaczka, na zajęcia w szkołach zwalnia się specjalnie z pracy. Aleksandra Józefowska, absolwentka pedagogiki, pracuje w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przy której działa Ponton.
Nie wszystkim podobają się te lekcje. Niedawno w programie
TVN Style działaczka Platformy Obywatelskiej zarzuciła aktywistom z Pontonu, że nie uczą młodzieży powściągliwości, odpowiedzialności, nie mówią o sferze uczuć, tylko przedstawiają suche fakty.
Działaczki Pontonu jednak się tym nie przejmują - swoją działalność traktują jako misję. Co chcą osiągnąć?
- Niektóre moje koleżanki wpadły w wieku 16 lat. Dlatego zostałam wolontariuszką w organizacji kobiecej. Trafiłam do Federacji. Tam wymyśliłyśmy Ponton - mówi Anna Grzywacz, współzałożycielka Pontonu.
Do tej pory odwiedziły sześć warszawskich szkół. Lekcje najczęściej odbywają się na godzinie wychowawczej. - Nie ma selekcji dziewczyn i chłopców, bo jedni i drudzy powinni wiedzieć, jakie problemy ma druga płeć. Na ogół nie jest obecny nauczyciel. Zajęcia opierają się rozmowie - opowiada Aleksandra Józefowska.
Przed zajęciami ochotniczki z Pontonu przedstawiają rodzicom plan zajęć, a także zaświadczenia i podziękowania od dyrektorów i pedagogów z innych szkół. Rodzice, którzy zgadzają się na tę lekcję, podpisują zgodę.
- Na lekcji omawiamy wszystkie metody zapobiegania ciąży. Prezentując skrótowo metody naturalne, podkreślamy, że akceptuje je Kościół i to jest ich największą zaletą - mówi Anna Grzywacz. W jednej ze szkół zajęcia odbyły się w klasie, gdzie na co dzień odbywają się lekcje religii. - Nasz wykład odbył się za wiedzą katechetki, które nawet przez chwilę była z nami - dodaje Grzywacz.
Potem poruszają takie tematy jak wspólna odpowiedzialność pary za antykoncepcję czy poufność wizyt lekarskich. - Często czuję się bezradna wobec powagi problemów młodych ludzi. Brak świadomości przekłada się na dramaty np. nieplanowane ciąże u nastolatek - mówi Aleksandra Józefowska.
Czemu to potrzebne? Wyjaśnia przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet - Młodzież jest zostawiona sama sobie z zagrożeniami związanymi ze sferą seksualności. A Ministerstwo Edukacji odpowiedzialne za wychowanie młodzieży i przygotowanie jej do dorosłego życia udaje, że nie ma problemu - mówi Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. To właśnie przy Federacji działa Ponton.
Zgodnie z przepisami z 1999 r. od V klasy podstawówki dzieci powinny uczyć się przez 14 godzin lekcyjnych w roku przygotowania do życia w rodzinie. Jednak jak tłumaczą dyrektorzy, brakuje pieniędzy i nauczycieli. A tak naprawdę - jak podejrzewają w Federacji - nauczyciele nie chcą prowadzić takich zajęć.
O co pytają uczniowie? Najpierw uczniowie dostają testy z pytaniami o antykoncepcję: "Czy podczas pierwszego stosunku można zajść w ciążę?" albo "Czy stosunek przerywany jest skuteczną metodą zapobiegania ciąży?". - Kiedy pytamy o metody antykoncepcji, które znają uczniowie, padają różne dziwne pomysły jak kastracja - mówi Aleksandra Józefowska z Pontonu. - Dostajemy też pytania na kartkach, które głośno czytamy, np. "Czy istnieje taka pozycja, która uniemożliwia zajście w ciążę?". Chciałybyśmy z każdą klasą przeprowadzić cykl zajęć uwzględniający elementy budowania związków, o HIV, AIDS i prawach kobiet i mężczyzn.