Jak jeden facet uparł się, że przez rok zrobi i opublikuje 365 zdjęć. Ludzie z całego świata złapali bakcyla

Był 9 października. Agnieszka Bladzik opublikowała zdjęcie nr 365. Koniec! Przez 365 dni codziennie wrzucała na swojego fotobloga w serwisie Tookapic dokładnie 1 fotografię. Powstał niezwykły zapis - roku podróży, spotkań, koncertów, rodzinnego życia. Agnieszka jest jedną z pierwszych osób, które doprowadziły do końca wyzwanie rzucone w sieci przez twórcę projektu Tookapic.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Zaczęło się od tego, że szef małego studia projektowego przeprowadził się i postanowił udokumentować dzień po dniu nowe życie na zdjęciach. Skończyło się stworzeniem społeczności ludzi, którzy mają jeden cel - 365 dni w roku, codziennie, opublikować jedno zdjęcie.


Fot. Paweł Kadysz

"I co teraz?" - zapytał samego siebie Paweł Kadysz. Był późny wieczór 14 sierpnia 2014 r., siedział na krześle w pustym salonie swojego nowego domu. "To ta pora, kiedy podejmujesz wielkie albo małe, ale ważne wyzwania. A następnego dnia mówisz samemu sobie: 'Coś ty wymyślił. To się nie uda. Daj sobie spokój'". Paweł nie dał. Lustrzanka kurzyła się w pudle, a on - jak pisze na blogu - zawsze chciał się nauczyć fotografii.

"Pomyślałem, że najlepszym sposobem na naukę jest codzienny trening. Założyłem bloga i uparłem się, że codziennie będę publikował jedno zdjęcie. Wystartowałem 14.08.2013, 15.08.2014 opublikowałem zdjęcie nr 365. Nie opuściłem żadnego dnia. Nie było łatwo. Było wiele kryzysów, wielokrotnie miałem ochotę wyrzucić to wszystko w cholerę".

Pawłowi brakowało, jak sam mówi, "społeczności, ludzi, którzy byliby wokół tego robienia 365 zdjęć w roku, wokół dokumentowania swojego życia, skupieni".

"Wrzucałem te zdjęcia na bloga i - nic. Właściwie cisza. Latem 2014 pomyślałem: znajdziemy w firmie jakieś wolne zasoby i zbudujemy platformę, która skupi ludzi z takim pomysłem jak mój. Wersja beta serwisu Tookapic, tylko na zaproszenia, wystartowała 9 października 2014, dokładnie rok temu".

Zapisało się 600 osób, ale po pewnym czasie zostało niewielu aktywnych użytkowników. Kadysz otworzył serwis dla wszystkich. I wygrał. Ten przedsiębiorca z Białegostoku, od kilku lat prowadzący tam niewielkie studio tworzące aplikacje mobilne i strony internetowe, przyznaje, że ten poboczny z początku projekt zmienił jego życie. I nie tylko jego. Ludzie z całego świata połknęli haczyk. Cel Pawła podchwyciły setki ludzi. Jedną z pierwszych użytkowniczek Tookapic była Agnieszka.


Fot. Agnieszka Bladzik

- Potrzebowałam kreatywnej odskoczni od pracy w korporacji. Stworzenie serwisu przez Pawła pozbawiło mnie wymówek. Zero myślenia o technicznym zapleczu, o tym jak się tworzy strony, kupuje domeny itp. wystarczył aparat pod ręka i można było zaczynać - mówi.


Fot. Suzanne Lugerner

"Mój syn powiedział mi o Tookapic, więc przyjrzałam się temu. Uwielbiam robić zdjęcia, za którymi kryje się jakaś historia" - pisze Julie Perry z Wielkiej Brytanii. Ma 230 zdjęć, nie przegapiła ani jednego dnia. "Na początku nie było łatwo, ale gdy wytrzymałem miesiąc, dalej poszło już łatwiej. Teraz to już mój zwyczaj" - napisał Marcin.

Jest na najlepszej drodze do sukcesu, czyli 365 zdjęć dzień po dniu. Ma już 300, i nie opuścił ani dnia. "Zawsze kochałam robić zdjęcia. Ale w ramach tego wyzwania, po raz pierwszy wyłączyłam opcję 'auto' w moim aparacie" - pisze "Shenandoah" z amerykańskiego stanu Kolorado. A to zdjęcie Magdaleny Gonciarz poniżej przedstawia, jak wynika z opisu, dwójkę kosmitów:


Fot. Magdalena Gonciarz

Tym chciałem zarazić ludzi: żeby zrobili coś wreszcie dla siebie, nie dla lajków, nie dla wyświetleń na Instagramie. A ja uwielbiam postęp. Uwielbiam patrzeć, jak coś się rozwija. Autentyczną przyjemność sprawia mi patrzenie na zdjęcia naszych użytkowników - mówi nam Paweł Kadysz. I tłumaczy: - Są z dnia na dzień lepsze. To, że można dać tylko jedno zdjęcie dziennie, sprawia, że ludzie dwa razy zastanawiają się, która fotografia jest warta publikacji.

Warto się więc dwa razy zastanowić, zanim się coś wrzuci. I rzeczywiście, przeglądając zdjęcia na Tookapic, ma się wrażenie, że poprzez trudność projektu udało się odsiać z niego tandetę i bylejakość. Większość zdjęć jest co najmniej poprawna, a niektóre naprawdę znakomite.


Fot. Maciej Szlachta

W 2014 r. tylko na serwery Instagrama codziennie trafiało ok. 60 milionów zdjęć. Do tego Snapchat, Flickr, Tumblr, Facebook i setki innych miejsc. Codziennie do sieci trafiało ok. 1,8 miliarda zdjęć - mówi nam Kadysz. Jego zdaniem części tych zdjęć nikt nigdy nie zobaczy.

A przecież nie chodzi o to, żeby każdego dnia wrzucać setki byle jakich zdjęć - tylko o to, by uchwycić moment, który jest wart uchwycenia i zapamiętania.


Fot. Agnieszka Kadysz

"Odkąd tu jestem, mam poczucie przynależności do grupy podobnie myślących ludzi. Ktoś ogląda moje zdjęcia, jestem zauważany. Nieważne, czy dostanie się dużo pozytywnych recenzji, nieważne, czy opublikuje się zdjęcie idealne. Dostaje dużo rad i wskazówek, dzielimy się zdjęciami. Nie konkurujemy. Dlatego tu jestem" - pisze Frank ze Stuttgartu, który ma na koncie 162 zdjęcia.

W Tookapic zarejestrowanych jest obecnie kilka tysięcy osób - z Polski, ale także z Wielkiej Brytanii czy z tak egzotycznych krajów jak Tanzania. Rozpoczętych jest ponad 700 projektów. Takich, którzy wytrwali i codziennie publikują jedno zdjęcie, jest - na razie około 150. Wiek? Przeróżny. Tookapic przyciągnął też osoby po pięćdziesiątce. Jak Tim Heberling, były pilot i fotograf-hobbysta, który ma nadzieję, że kiedyś będzie pracować jako fotograf krajobrazowy. Do tego czasu "to takie projekty jak Tookapic dają mu motywację". A Andrew Weber z Ohio studiuje ekonomię i po prostu kocha robić zdjęcia. Z dobrym skutkiem:


Fot. Andrew Weber

Być może serwis Kadysza przysłuży się Timowi i wielu innym fotografom marzącym o karierze. Bo Tookapic to także projekt biznesowy. Służy jako platforma dla fotografów - żeby skojarzyć z nimi odbiorców. Za wykorzystanie zdjęcia należy zapłacić. Tookapic płaci użytkownikom prowizję od takiej transakcji. Na razie "jeszcze" się nie zwraca, ale Kadysz jest dobrej myśli.

W Tookapic jest już 28 tysięcy fotografii. Część można kupić, ale to przede wszystkim olbrzymia - aż 8,5 tysiąca - baza darmowych zdjęć.


Fot. Paweł Kadysz

Ustawione w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni ludziki Lego wyglądają, jakby były olbrzymie i ustawione w naturalnych warunkach. Tymczasem... plan zdjęciowy to pudełko pizzy posypane sodą oczyszczoną. Światło - lampka za 1 dolara. Skały - stare, zmięte pomalowane gazety. Jeśli mamy klocki Lego w domu - to taki film kosztuje mniej niż 2,5 dolara - wylicza Kadysz, autor tego zdjęcia. Ma już kolejny pomysł - fotograficzny - związany z "Gwiezdnymi Wojnami". Trafił w czas - w grudniu premiera nowego filmu gwiezdnej sagi.



Kadysz dobrze wie, że zrobienie 365 zdjęć w roku, dzień po dniu, bywa trudne, a motywacja spada. Dlatego wprowadził elementy rywalizacji, jak w grze RPG. Za działalność w Tookapic, np. za publikację zdjęć dzień po dniu - zdobywa się punkty doświadczenia, które przekładają się na ranking najaktywniejszych. - Ludzie się w to wkręcili - jak ktoś dojdzie do 20 zdjęć z rzędu dzień po dniu, to już trudno mu przestać - mówi nam założyciel Tookapic.


Fot. Rafał Zawalich

- Najtrudniejsze były dni, tygodnie braku weny. Wszystko wydawało się nijakie, oklepane, bez wyrazu. Trudna była jesień i zima. Pół dnia w pracy na etacie, a później jeszcze poszukiwanie tematu do zdjęcia, kiedy wszędzie szaro, ponuro, ciemno. Bywało frustrująco - mówi nam Agnieszka Bladzik. Ale zaraz wymienia pozytywy. - Najfajniejsze okazało się przypadkowo odnalezione wielkie wsparcie wśród rodziny, przyjaciół i znajomych oraz innych użytkowników serwisu. Miłe słowa, kilka zachwytów i co jakiś czas ludzie pytający, czy zrobię im zdjęcia. Dla mnie to największa nagroda. Projekt nauczył mnie też innego spojrzenia na rzeczy i ludzi wokół. Zwracania uwagi na szczegóły.

Dobrze się znamy z tymi wszystkimi użytkownikami. Spotykamy się codziennie w tym samym wirtualnym miejscu. Ciekawie jest zobaczyć, jak ktoś żyje np. w Tanzanii. Wspieramy się, gdy ktoś ma kryzys czy problemy z kreatywnością - 365 zdjęć to jednak bardzo wymagający projekt. Ile można robić zdjęcia tego samego. Ludzie dyskutują, jak można wyjść z takiej blokady - tłumaczy Paweł Kadysz.

"Próbowałam w ubiegłym roku, ale się nie udało. Moja przyjaciółka zapytała, czy chcemy rozpocząć projekt jeszcze raz. Pomyślałam: dlaczego nie? W końcu żałowałam, że nie ukończyłam poprzedniego. Teraz rozpoczęłam na nowo - z przyjaciółką. Obiecuję, że teraz tak łatwo się nie poddam, bo jeśli się uda, to będzie dla mnie osiągnięcie: że umiem podjąć zobowiązanie i je zrealizować" - pisze Julia. Niestety znów ma przerwę.

Ale dla tych, którzy wytrzymają, nagroda jest duża - osobista satysfakcja. "Udało się! To był trudny rok, mnóstwo wątpliwości. I to był maraton, a nie sprint. Ale teraz koniec presji" - napisała Agnieszka Bladzik. Kilka dni temu zaczęła już drugi projekt 365. Dzień po skończeniu poprzedniego. - Rozpoczęłam kolejny projekt z rozpędu. Po 365 zdjęciu zniknęła presja. Nie wiem tylko, czy znajomi wytrzymają kolejny rok z tą wariatką, która codziennie musi zrobić zdjęcie - śmieje się.


Fot. Tomasz Gawłowski

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz Gazeta.pl. Specjalizuje się w wywiadach, rozmawiał m.in. z Richardem Bransonem, Benjaminem Barberem, Muhammadem Yunusem, Andrzejem Stasiukiem, Chrisem Niedenthalem, Robertem Biedroniem i prezydentem Andrzejem Dudą. W Gazeta.pl pisze o sprawach zagranicznych, fotografii i podróżach, prowadzi też blogi Realpolitik i Szybciej, Wyżej, Dalej oraz bywa na Twitterze. Gdy nie musi pracować, chodzi po górach, jeździ na rowerze lub pływa żaglowcami po morzach. I robi zdjęcia.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Komentarze (49)
Jak jeden facet uparł się, że przez rok zrobi i opublikuje 365 zdjęć. Ludzie z całego świata złapali bakcyla
Zaloguj się
  • zdybiec

    Oceniono 32 razy 28

    A ja codziennie, przez 365 dni w roku, jem śniadanie i się nie chwalę, chociaż to trwa dłużej, niż "pstryk". :D

  • panzerfaust39

    Oceniono 33 razy 15

    Jeden idiota i stado naśladowców Biednych głupców nigdy nie brakowało

  • danuel

    Oceniono 24 razy 14

    Zdjęć na świecie coraz więcej a ludzi chętnych do ich oglądania coraz mniej.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 14 razy 12

    To dla mięczaków. Dla hardkorów jest 12 godzin dziennie w korpo a potem co noc przewijanie i karmienie małego obsrańca albo dwóch...

  • tad_51

    Oceniono 13 razy 9

    Trudno w ogóle czytać takie bzdury, aż przykro, że się promuje takie zachowania. btw: bardzo ładna dziewczyna

  • kobow

    Oceniono 14 razy 8

    O kurfa ale nius, faktycznie niesamowite.
    Mam pomysla, 365 dni na kibelku i fotka pstryk. Lajkujcie

  • albrecht_kalba

    Oceniono 13 razy 7

    Zaglądając na gazeta.pl utwierdzam się w przekonaniu, że portal opanowali pracownicy z pokolenia mającego zasadniczy problem z odróżnieniem tego co ważne i wartościowe, od tego co miałkie i do bólu zwyczajne. Nie do pominięcia jest fakt, że zauważalne są spore problemy tychże z rozumieniem i stosowaniem choćby idiomów.
    Przykre, ale od kilku lat w dół równi pochyłej.

  • mdl2

    Oceniono 5 razy 5

    grunt to znaleźć sobie prawdziwy Cel w Życiu i zrobić z niego Projekt :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX