>>
Najdziwniejsza zwierzęta świata Oscarowa batalia wygląda w tym roku jak starcie Dawida z Goliatem. Goliat to "Avatar" Jamesa Camerona, fantastyczne trójwymiarowe widowisko z ponad dwoma miliardami dolarów na koncie. Dawid zaś to "The Hurt Locker. W pułapce wojny" Kathryn Bigelow, byłej żony Camerona, kameralny dramat wojenny, który powstał poza wielkimi wytwórniami i kosztował grosze (i grosze zarobił). Mimo to tak jak Avatar ma aż dziewięć nominacji. Być może Bigelow będzie pierwszą kobietą w historii, która odbierze Oscara za reżyserię.
Jeśli tak się rzeczywiście stanie, w chwili gdy otrzyma statuetkę, właściwie mało kto będzie mógł ocenić, czy na to zasłużyła. Jej film okazał się tak niszowy, że nigdy nie trafił do szerokiej dystrybucji. Dlaczego? Jej poprzedni obraz - "K 19" - był finansową klapą. Nowy też nie rokował dobrze, bo Amerykanie po prostu nie lubią oglądać filmów o wojnie irackiej czy afgańskiej (nawet w gwiazdorskiej obsadzie jak "W dolinie Elah" czy "Ukryta strategia"). Dopiero po sukcesie na festiwalu w Wenecji i pokazach w Toronto w 2008 "The Hurt Locker..." znalazł dystrybutora. Ale nawet w USA był pokazywany na niewielu kopiach. W Polsce można go zobaczyć tylko w jednym kinie - warszawskiej Kulturze. Tym, którzy się do niego nie wybiorą, pozostaje oglądanie go na małym ekranie. Od wczoraj można kupić film na DVD, od tygodnia jest w wypożyczalniach. W sobotę o godz. 20 pokaże go telewizja Canal +.
Warto na niego polować - "The Hurt Locker..." to jeden z najciekawszych filmów tego roku. Jego bohaterami są żołnierze z oddziału saperów pracujący w Bagdadzie w czasie amerykańskiej okupacji. Ich poległego dowódcę zastępuje sierżant James (Jeremy Renner). Od razu widać, że ma w sobie coś specjalnego - on nawet chodzi inaczej. Nie kocim krokiem, na ugiętych nogach, rozglądając się bacznie dookoła, ale jakby szedł główną ulicą w rodzinnym miasteczku, szybko i zamaszyście. Potem okaże się, że James chodzi po prostu swoimi drogami, a jego saperskie umiejętności idą w parze z brawurą. Spotkanie z nim może zmienić życie. Na pewno tak jest w przypadku jego kolegów odliczających dni do powrotu do domu - Sanborna i Eldridge'a. Wszystko dzieje się w środku irackiego piekła, w którym każda sterta śmieci na poboczu może być śmiertelną pułapką, gdzie cysterna wyładowana materiałami wybuchowymi może wjechać w środek targowiska, gdzie bomby ukrywa się nawet pod zwłokami dzieci. Żołnierze muszą jakoś przetrwać i odreagować, a ci, którym się uda, muszą też wrócić do normalnego życia.
"The Hurt Locker. W pułapce wojny" pokazuje, że każda z tych rzeczy jest równie trudna. To nie jest kolejny film wojenny albo przed wojną przestrzegający. Sprawia wrażenie dokumentu, suchej relacji, tym bardziej niepokojącej. Kamera towarzyszy bohaterom wszędzie, w najdziwniejszych, czasem bardzo bliskich ujęciach, a wrażenie realizmu potęgują mniej rozpoznawalni aktorzy, ze świetnym Jeremym Rennerem na czele. Ci bardziej znani, jak Guy Pearce, Ralph Fiennes czy David Morse, pojawiają się na ekranie na chwilę). Adrenalina rośnie wraz z kolejnym zapalnikiem, jaki James ma do rozbrojenia, z kolejnymi strzałami, które padają znikąd.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl